Wiara i rozum

 

Wiara i rozum w pismach św. Edyty Stein

oraz w nauczaniu Ojca Świętego Jana Pawła II

Czym jest wiara?

Wiara jest Bożym darem, jest wielką łaską, dzięki której człowiek nią obdarzony dostrzega w swoim trudnym i nieraz zaplątanym życiu, a także w dziejach całego świata obecność Niewidzialnego Pana Boga. Ten dar może być w pełni przyjęty, a mimo to nieraz pozostają wątpliwość. Wiara mówi, że dla Boga wszystko jest możliwe – człowiek może otrzymać chleb z nieba i wyprowadzić ze skały źródło wody.

Czy jeszcze jest wiara? Jest ona zaufaniem pokładanym w Panu Bogu. Nie tylko wierzę, że Bóg istnieje, ale również wierzę Bogu we wszystkim, co uczynił i co przekazał. Znakiem wiary chrześcijanina jest Krzyż. A skoro Krzyż, to znaczy, że wiara nie jest łatwa. Bo jak powiedział Karol de Foucauld – ten kto chce Jezusa bez Krzyża – to znajdzie krzyż – ale bez Jezusa.

A czym jeszcze jest wiara? Nieraz Wiara jest też wielkim cierpieniem, szukaniem Niewidzialnego w ciemnościach. Ileż walki o wiarę jest w życiu nawet bardzo wierzących ludzi. Ktoś nieraz się skarży, że ma tyle wątpliwości w wierze. Wątpliwości te są ściśle związane z wiarą. Dowodzą one wielkości Boga, który jest tak wielki, że nie można go ogarnąć rozumem. Wątpliwości to również dowody pokory człowieka, który mimo ich obecności, z wiarą przyjmuje to, co dziwne i niezrozumiałe. Obdarzając wiarą Bóg daje człowiekowi dar, który przekracza nawet największe jego pragnienia i wyobrażenia. Prawda i Droga, które Bóg objawia człowiekowi, więcej – Prawda i Droga, którymi Bóg sam Jest, to dar nowego życia. Kto idzie tą Drogą, pozna moc tej Prawdy.

Miłującemu Bogu chodzi o nas, o każdego człowieka, o ludzkie szczęście, spełnienie i ostateczne zbawienie. Bóg objawia się nam po to, aby się z nami zaprzyjaźnić, aby nas zaprosić do miłości. Dlatego Bóg wzywa człowieka do opuszczenia wszystkiego, co z pozoru tylko wydaje się pewne, bezpieczne, przewidywalne, po ludzku wykonalne i co najczęściej jest iluzją szczęścia. Słowem Bóg wzywa każdego człowieka, tak jak wezwał kiedyś Abrahama, do opuszczenia. „Ziemi rodzinnej”. Tak jak wezwał Abrahama, którego dzięki jego bezgranicznemu zaufaniu i posłuszeństwu nazywa się „ojcem wiary”. A więc chodzi o to, by wiara nasza na wzór wiary Abrahama stała się drogą życia.

Wiara i rozum są nierozłączne.

Zarówno ludzie wierzący jak i niewierzący mają wątpliwości. Lecz ten, kto ma wiarę prawdziwą, nie boi się pytać i poszukiwać, słowem nie odrzuca rozumu. Pytania i poszukiwania pomagają w głębszym rozumieniu Ewangelii św., czyli tego, co nam Bóg powierzył i powierza każdego dnia, pomagają też w pogłębieniu i umocnieniu wiary, czyli w pomnażaniu daru otrzymanego od Boga.

Jednak pogodzenie wiary z rozumem sprawia człowiekowi, a szczególnie człowiekowi współczesnemu, duże trudności. Nawet wśród wierzących wielu jest takich, którzy widzą konflikt między wiarą a rozumem. Tymczasem nauka Kościoła Katolickiego głosi, że: „chociaż wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy nie może mieć miejsca niezgodność między wiarą a rozumem, ponieważ i wiara i rozum pochodzą od Boga. Ten sam Bóg udziela człowiekowi wiary i daje światło rozumu” (cyt. Za Kompendium KKK 29).

Już dawno temu pięknie wyraził to św. Augustyna: uwierz, abyś zrozumiał – oraz – zrozum, abyś uwierzył.

Czy zatem, może być wiara bez rozumu? Wiara nie może być pozbawiona rozumu, bo nie opiera się ona na subiektywnych wizjach, przeczuciach czy intuicjach. Wiara bez rozumu jest wiarą emocji i uczuć, dla których poszukuje zaspokojenia. Wiara chrześcijańska jest odpowiedzią rozumnego człowieka na Boże Objawienie. Wierzymy w Boga, który jest Bogiem wszystkich i wszystkiego. Bogiem, który jest ostateczną Prawdą, Sensem, Źródłem wszystkiego, co jest. Wierzymy Bogu, który objawiał nam Siebie w dziejach Izraela (Stary Testament) i w ziemskim życiu Jezusa Chrystusa (Nowy Testament).

A czy może być rozum bez wiary? Rozum nie może być pozbawiony wiary, bo wtedy sam siebie stawia na miejscu Boga, sam tworzy prawdy, którymi się kieruje i sam wyznacza drogę, którą podąża.

Edyta Stein – Teresa Benedykta od Krzyża

Z racji żydowskiego pochodzenia i żywej wierze rodziców, Edycie Stein został przekazany fundament, na którym Bóg zbudował twierdzę jej wiary.

Edyta Stein urodziła się 12 października 1891 roku we Wrocławiu. W 1911 roku, czyli w wieku 20 lat, rozpoczęła studia, które w ciągu pięciu lat na uniwersytetach we Wrocławiu i w Getyndze objęły psychologię, germanistykę, historię i filozofię. W wieku 25 lat obroniła rozprawę doktorską na Uniwersytecie we Fryburgu. Promotorem rozprawy był profesor Edmund Husserl, a jej tytuł brzmiał: „O zagadnieniu wczucia”. W roku 1918, została asystentką swojego promotora, lecz po kilku latach zrezygnowała z tej pracy i odtąd zajmowała się młodzieżą, najpierw jako nauczycielka w szkole średniej, a potem jako wykładowca w Instytucie Pedagogicznym.

Już w 1916 roku, kiedy obroniła dysertację odczuwała coraz większy „głód” Boga. Lecz jak sama napisała, godzina łaski wiary, wiary wlanej, jeszcze wtedy nie nadeszła. Nastąpił kryzys duchowy pogłębiony rozczarowaniami i klęskami życiowymi. Sama stwierdziła, że wszystko, co upragnione zostało jej zabrane. Dodała też: – „Studium filozofii jest nieustannym chodzeniem nad przepaścią” – co brzmi jak ostrzeżenie. Jeśli chodząc nad przepaścią nie wpadła w otchłań niewiary, to zawdzięczała to wielkiej uczciwości wewnętrznej, duchowemu zdyscyplinowaniu, czystości serca, czyli jednym słowem – życiu w prawdzie. Dla prawdy gotowa była na wszelkie wyrzeczenia. Powiedziała kiedyś do swej mistrzyni w Karmelu – „Życie naukowe zobowiązuje. Żyłam zawsze jak zakonnica”.

Datą bardzo ważną w jej życiu było 1 stycznia 1922 roku. Wtedy 31-letnia Edyta przyjęła chrzest w Kościele Rzymskokatolickim. Jedenaście lat później wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Koloni i przyjęła imię Teresy Benedykty od Krzyża – Teresy pobłogosławionej przez Krzyż, jak powiedział podczas uroczystości beatyfikacyjnych Jan Paweł II. W ostatnim dniu 1938 roku, na skutek prześladowań Żydów w hitlerowskich Niemczech, przeniosła się do klasztoru w holenderskim mieście Echt. 2 sierpnia 1942 roku aresztowano ją wraz z wieloma holenderskimi Żydami, została przewieziona do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i tam 9 sierpnia poniosła śmierć w komorze gazowej.

Edyta Stein – poprzez rozum do wiary

Edyta Stein, mimo że wzrastała w rodzinie głęboko wierzącej, straciła wiarę w Boga, jako kilkunastoletnia dziewczyna. Przez wiele lat poszukiwała prawdy na drodze filozoficznych dociekań. Zostały one uwieńczone znalezieniem Prawdy Objawionej w Jezusie Chrystusię.

Znamienne są jej słowa wypowiedziane kilka lat później: „Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział. Bóg jest prawdą”. Za mądrymi słowami Edyty Stein zawsze stoi jej osobista historia. Jej życie jest długą pielgrzymką filozofa, który chce się posługiwać wyłącznie rozumem w poszukiwaniu prawdy i który z czasem zdaje sobie sprawę, że jest to niemożliwe. Jest wędrówką uczonego, dla którego wiara przestaje być przeszkodą dla rozumu, a rozum przeszkodą dla wiary, dla którego dochodzenie do prawdy to jednocześnie jej poznawanie, miłowanie i wypływające z nich działanie.

Zgoda rozumu na przyjęcie wiary – to dopiero połowa drogi. Spotkała już Chrystusa i znalazła prawdę, której tak namiętnie szukała. Jednak ostatni krok do pełnej wiary, będącej całkowitym zawierzeniem Bogu, nie mógł opierać się tylko na wysiłku rozumu. Do przyjęcia łaski wiary i bezkompromisowego pójścia za Panem dojrzewała w bólu i wewnętrznych ciemnościach. Nie umiała się jeszcze modlić, nie wiedziała jak wypraszać tę łaskę. Powiedziała później – „Tęsknota za prawdą, to była moja jedyna modlitwa”. Doświadczywszy „nocy ciemnej” powiedziała też – „im ciemniej wokół nas, tym szerzej musimy otwierać nasze serca na światło z góry”.

Poza wielkimi zdolnościami intelektualnymi, Edyta otrzymała też dar życia mistycznego – nie mogłaby tak kompetentnie pisać o nim, gdyby go sama nie doświadczyła. Napisała, że szczytem poznania Boga jest „teologia mistyczna”, żywy kontakt z Bogiem we własnym przeżyciu. Chrzest jest według niej pierwszym aktem udzielającej się Miłości, która chce w człowieku ponowić świętą tajemnicę wcielenia. Edyta wzywa do nieustannego wsłuchiwania się w głos Boga przypominającego, że wcielenie Syna Bożego dokonało się po to, aby On i dusza człowieka były jednością w oblubieńczym, wzajemnym oddaniu się sobie. Słowa Edyty Stein pozwalają nam wyczuć drogę, którą sama przeszła, oraz rozpoznać jej wezwanie do poważnego poszukiwania Boga i zadziwienia się nad Jego niezmierzoną miłością do człowieka.

Edyta Stein była kobietą pełną aspiracji zawodowych i emocjonalnych, wielorako doświadczoną. Wyzwaniom życiowym próbuje sprostać na drodze łączenia myśli i działania. Wśród zawirowań życiowych, jakich doświadczała, doszła do najmocniejszej postaci filozofii – filozofia świadectwa. Prawdę, której poszukiwała i do której doszła, bardzo mocno przeżywała i o tej prawdzie świadczyła swoim życiem. Uważała, że tylko w ten sposób można budować życie pozbawione kompleksów i okaleczających ambicji. Tak doszła do mistyki codzienności łączącej poznanie i działanie z adoracją Boga. Do mistyki, która jednoczy rozum z wiarą, widzialne z niewidzialnym, człowieka z Bogiem. Połączenie filozofii świadectwa z mistyką codzienności zaowocowało w życiu Edyty Stein połączeniem myślenia i życia, poznania i wiary, rozumu i miłości.

Edyta była wybitnym uczonym, a jednocześnie pozostałą prostą i pokorną w swoich odkryciach i poszukiwaniach prawdy. Jej duchowy kierownik, opat Raphael Walzer z Beuron, powiedział o niej: „Niewielu spotkałem ludzi, którzy łączyli w sobie tak wybitne i zarazem tak liczne cechy charakteru. A przy tym była uosobieniem prostoty i naturalności.

Wiara i rozum według Jana Pawła II w Encyklice Fides et ratio

Znamienne jest, że tekst Encykliki został wygłoszony 14 września 1998 roku, w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, a w niecały miesiąc później Jan Paweł II dokonał kanonizacji Edyty Stein – s. Teresy Benedykty od Krzyża, – Żydówki, filozofa, zakonnicy, męczennicy, która najwyższy sens ujrzała w Krzyżu, potwierdzając to swoimi życiowymi wyborami, która czciła Boga w Duchu i prawdzie.

W czasie uroczystości kanonizacyjnych Ojciec Święty tak powiedział: „Prawda i miłość potrzebują siebie nawzajem. S. Teresa Benedykta jest tego świadkiem. Ta "męczennica z miłości", która oddała życie za przyjaciół swoich, nikomu nie pozwoliła prześcignąć się w miłości. Zarazem całym swoim jestestwem poszukiwała prawdy”. Przywołał również słowa Świętej: „Nie uznawajcie za prawdę niczego, co jest wyzute z miłości. I nie uznawajcie za miłość niczego, co jest wyzute z prawdy! Jedno bez drugiego staje się niszczycielskim kłamstwem”.

W Encyklice Wiara i rozum (Fides et ratio) papież Jan Paweł II zawarł takie stwierdzenie: „Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek – poznając Go i miłując – mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”. (por. Wj 33, 18; Ps 27 [26], 8-9; 63 [62], 2-3; J 14, 8; 1 J 3, 2).

Wiele jest dróg, którymi człowiek może zmierzać do lepszego poznania prawdy, a przez to czynić swoje życie coraz bardziej ludzkim. Wyróżnia się wśród nich filozofia, która ma bezpośredni udział w formułowaniu pytania o sens życia i w poszukiwaniu odpowiedzi na nie: jawi się ona zatem jako jedno z najwznioślejszych zadań ludzkości. Termin filozofia — wedle źródłosłowu greckiego — oznacza «umiłowanie mądrości».

Według Jana Pawła II, Kościół widzi w filozofii drogę wiodącą do poznania podstawowych prawd o życiu człowieka. Zarazem uznaje filozofię za nieodzowne narzędzie, pomagające głębiej rozumieć wiarę i przekazywać prawdę Ewangelii tym, którzy jeszcze jej nie znają.

Zatem, wszelkie ludzkie poznanie, jak pisze Jan Paweł – „prawdziwe poznanie sensu własnego istnienia jest możliwe w pełni jedynie w oparciu o Prawdę objawioną w Jezusie Chrystusie. Wszelkie inne poznanie, nieuznające, lub pomijające Prawdę Objawioną, jest poznaniem niepełnym, fragmentarycznym, albo zgoła fałszywym”.

Wcielenie Jezusa Chrystusa pozwala człowiekowi zobaczyć rzeczywistość taką, jaką umysł ludzki nie mógłby sobie nawet wyobrazić o własnych siłach. W tym Objawieniu człowiek otrzymał w darze ostateczną prawdę o swoim życiu i celu swoich dziejów. Jan Paweł II przywołuje słowa Konstytucji Gaudium et spes: Soboru Watykńskiego II: „Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego”. Jan Paweł II pisze dalej: „Bo gdzie indziej człowiek mógłby szukać odpowiedzi na dramatyczne pytania, jakie stawia sobie w obliczu bólu, cierpienia niewinnych i śmierci, jeśli nie w świetle promieniującym z tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa?”

Wiara i rozum w księgach Starego Testamentu (również wg Encykliki)

W Piśmie Świętym znajdujemy fragmenty, które ukazują, jak głęboka jest więź między poznaniem wiary a poznaniem rozumowym. Potwierdzają to przede wszystkim Księgi mądrościowe. Między innymi w Księdze Syracha znajdujemy takie słowa: „Szczęśliwy mąż, który się ćwiczy w mądrości i który się radzi swego rozumu, który rozważa drogi jej (mądrości) w swym sercu i zastanawia się nad jej ukrytymi sprawami (...). Ona zasłoni go przed żarem i odpoczywać będzie w jej chwale” (Syr 15, 20-27).

Jan Paweł II pisze, że istnieje głęboka i nierozerwalna więź między poznaniem rozumowym a poznaniem wiary. Biblia ukazuje, że Świat i jego dzieje, a także historię i różne doświadczenia w życiu narodu należy postrzegać, analizować i oceniać przy pomocy rozumu, tak jednak, aby rozum nie pozostał osamotniony, bez perspektywy, jaką daje wiara. Wiara wkracza w proces poznawania nie po to, by ograniczać rozum, lecz tylko po to, by uzmysłowić człowiekowi, że we wszystkich wydarzeniach, które poznaje za pomocą rozumu, obecny jest także Bóg. Według Jana Pawła II nie ma żadnego powodu, aby rozum i wiara miały ze sobą w jakikolwiek sposób rywalizować. W Bogu znajduje się początek wszystkich rzeczy, w Nim mieszka pełnia tajemnicy i to stanowi Jego chwałę; zadaniem człowieka jest zaś badać rozumem prawdę i na tym w istocie polega jego godność.

Wiara i rozum według Nowego Testamentu (również wg Encykliki)

Ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa jest wydarzeniem, o które rozbijają się wszelkie podejmowane przez umysł próby zbudowania – na fundamencie czysto ludzkich argumentów – wystarczającego uzasadnienia sensu istnienia człowieka. Bo wobec śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu wszelka próba zrozumienia zbawczego planu Boga Ojca za pomocą ludzkiej logiki musi się skończyć całkowitym niepowodzeniem. Święty Paweł w Liście do Koryntian (1 Kor 1, 20-25) tak napisał „Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.”

Jakież wyzwanie zostaje tu rzucone naszemu rozumowi W Mądrości Krzyża i jaką wielką korzyść może on odnieść, jeśli je podejmie! Orędzie Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego jest rafą, o którą może się rozbić niewłaściwe powiązanie wiary i rozumu. Wiara domaga się, aby jej prawdy zostały poznane przy pomocy rozumu; rozum, osiągając w Krzyżu szczyt swoich poszukiwań, uznaje, jak konieczne jest to, co ukazuje mu wiara.

Krystyna Holeksa

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)