Pojednanie

BŁ. MARIA OD JEZUSA UKRZYŻOWANEGO

 I ŚW. TERESA BENEDYKTA OD KRZYŻA 

 BYĆ "ZNAKIEM POJEDNANIA"

 




Obchodziliśmy w 2008 roku - 25 rocznicę beatyfikacji (13 listopada 1983 roku) bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego - Mariam Baouardy, "Małej Arabki" oraz 10 rocznicę kanonizacji (11 października 1998 roku) św. Teresy Benedykty od Krzyża, ogłoszoną świętą "wobec całego świata jako wielką córkę Izraela i wierną córkę Kościoła". Obie te niezwykłe karmelitanki, w pewnym sensie córki Ziemi Świętej, wyniósł na ołtarze Jan Paweł II - Papież z Polski.
Przypomnijmy sobie krótko drogi ich życia. A potem zapytajmy o istotę ich przesłania i o to, co znaczą dla nas, karmelitanek Ziemi Świętej. 


1. Mariam i Edyta - drogi życia, drogi powołania

Maria od Jezusa Ukrzyżowanego - Mariam Baouardy, urodziła się 5 stycznia 1846 roku, w wigilię Bożego Narodzenia według obrządku Kościoła wschodniego, w Abellin w Galilei. Pochodziła z katolickiej rodziny arabskiej obrządku greko-melchickiego. Po śmierci rodziców, młoda dziewczyna pracowała jako służąca w Aleksandrii, Bejrucie, Marsylii. W 1866 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Józefa w Marsylii, a w 1867 roku do Karmelu w Pau. Była współzałożycielką pierwszego Karmelu w Indiach w Mangalore, gdzie w 1870 roku złożyła profesję. W 1875 roku z 8 siostrami udała się do Betlejem, gdzie na miejscu, na którym według tradycji Dawid został namaszczony przez Samuela na króla Izraela, rozpoczęła wznoszenie karmelu. Wskazała też miejsce fundacji pod przyszły Karmel w Nazarecie oraz objawienia Zmartwychwstałego Pana w Emaus Nikopolis. Zmarła 26 sierpnia 1878 roku. Cechowała ją wielka prostota i czystość serca. Z dziecięcą otwartością na miłość i piękno żyła w nieustannym zachwyceniu Bogiem. Obdarzona niezwykłą wyobraźnią poetycką, tworzyła głębokie modlitwy, hymny, psalmy, była też autorką wielu rad duchowych. W naturalny sposób przeżywała miłość i czułość Boga Ojca. Była obdarowana niezwykłymi darami mistycznymi: ekstazy, lewitacje, stygmaty, bilokacje, objawienia, proroctwa, zdolność czytania w sercach, przebicie serca. Jej szczególne nabożeństwo do Ducha Świętego owocowało wielką miłością do Kościoła i papieża. Od blisko ośmiu lat mam szczęście żyć w klasztorze, który budowała, modlić się przy jej grobie, nakładać na pielgrzymów płaszcz, który nosiła...
Teresa Benedykta od Krzyża - Edyta Stein urodziła się 12 października 1891 roku w żydowskie Święto Pojednania - Yom Kipur we Wrocławiu, w wielodzietnej, zamożnej rodzinie żydowskiej, głęboko przywiązanej do swej religii i tradycji. W rodzinnym mieście ukończyła szkołę średnią i rozpoczęła studia na wydziale psychologii, germanistyki i historii. Wybitnie uzdolniona, w 1913 roku. przeniosła się na Uniwersytet w Getyndze, gdzie studiowała filozofię pod kierunkiem fenomenologa Edmunda Husserla. W 1916 roku została jego asystentką we Fryburgu. Tam, w 1917 roku, obroniła pracę doktorską "O problemie empatii". We wczesnej młodości odeszła od judaizmu i uważała się za ateistkę. W 1921 roku, goszcząc u swej przyjaciółki Hedwig Conrad-Martius, która razem z mężem przeszła na chrześcijaństwo w Kościele ewangelickim, przeczytała Życie św. Teresy z Avili. Lektura ta zakończyła jej długie poszukiwanie wiary. 1 stycznia 1922 roku przyjęła chrzest w Kościele katolickim. Otrzymała imię Teresa. Mimo to, nigdy nie wyrzekła się swego pochodzenia, a wiara wręcz pogłębiła jej więzi z narodem żydowskim. W latach 1923-1931 pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego i historii w liceum i seminarium nauczycielskim w Spirze, natomiast od od roku 1932 do 1933 wykładała psychologię i pedagogikę w Akademii Pedagogicznej w Münster. Po 12 latach od przyjęcia chrztu, 14 października 1933 roku wstąpiła do karmelu w Kolonii. W dniu obłóczyn, 15 czerwca 1934 roku, przyjęła imię Teresa Benedykta od Krzyża. W 1938 roku, ze względu na prześladowania hitlerowskie, została przeniesiona do karmelu w Echt w Holandii. Nie udało jej się jednak ujść przed represjami. Wraz z siostrą Różą, która również przyjęła chrzest i usługiwała w klasztorze. Została aresztowana przez gestapo 2 sierpnia 1942 roku. Powiedziała wtedy do Róży: "Chodź, pójdziemy umrzeć za swój naród".  Zostały wywiezione do obozu w Westerbork, a następnie deportowane do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie 9 sierpnia 1942 roku zginęła w komorze gazowej. Nieraz staje mi przed oczyma ta niewyobrażalna scena. Nie było wtedy jeszcze tych potwornych, wielkich komór gazowych. Niemcy przekształcili jedno z gospodarstw wysiedlonych mieszkańców Brzezinki w komorę i krematorium. W pobliżu rozbieralnia. Dwie splecione w ostatnim uścisku siostry, obnażone z szat jak Chrystus na Golgocie, muszą przejść, przynaglane wrzaskami, swoją ostatnią drogę krzyżową. Pozostał im tylko Chrystus i psalm: "Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił... Ja jednak zaufałem Tobie, Boże Izraela...".  Ich prochy zostały rozsypane na łące, otoczonej drzewami Brzezinki...     

Ileż różnic! Jedna - Palestynka, druga - córka Izraela. Jedna - prosta, niemal niepotrafiąca pisać dziewczyna, druga - wybitna myślicielka. Jedna - doświadczała Boga niemal dotykalnie, zmysłowo; o drugiej Edmund Husserl powiedział ? "neoscholastyczka najwyższej jakości". A jednak - jaka bliskość! Obie mają korzenie w Ziemi Świętej. Obie chętnie nawiązywały do postaci biblijnych: Abrahama, Dawida, Estery, Judyty, Maryi i Józefa. Obie były karmelitankami, córkami wielkiej mistycznej tradycji Eliaszowej. Uboga Mariam nie miała możliwości uczęszczania do jakiejkolwiek szkoły. Ale dzięki swej niezwykłej prostocie otrzymała wychowanie w szkole przyjaciół Bożych. Wypowiadała się w przypowieściach i alegoriach, spontanicznie, często obdarowana natchnieniami podczas licznych ekstaz. Edyta ? jak słyszałam - zetknęła się w Karmelu z jej tekstami, o czym świadczy jej krótka poezja o Małej Arabce (niestety, nie dotarłam jeszcze do niej, choć wiem o jej istnieniu, może ktoś z Czytelników dysponuje tym tekstem?). Zatem uczennica Husserla także wspina się na wyżyny poezji! Obie nie pełniły żadnych odpowiedzialnych funkcji w klasztorze. W ciągu 3 ostatnich latach życia jedna buduje Karmel w Betlejem, druga pisze Wiedzę Krzyża, studium o św. Janie od Krzyża. I obie swoich "prac" nie ukończyły. W obliczu niebezpieczeństw grożących w ich czasach obie zwracają się do papieża, pisząc listy - Mariam do bł. Piusa IX, Edyta do Piusa XI. Wierne córy Kościoła, u Jego Najwyższego Zwierzchnika szukające ratunku dla świata! W obu wreszcie Ojciec Święty Jan Paweł II widział "znak pojednania" - dla Ziemi Świętej, dla Europy.


2. Istota  przesłania - współuczestnictwo w pojednaniu Chrystusa

   
"Świat płonie pożarem" - mówiła Św. Teresa od Jezusa. Płonie nieustannie. Właśnie na ten pożar reagowała Reformatorka Karmelu: Zdawało mi się, że tysiąc razy gotowa bym życie moje oddać w ofierze dla uratowania choćby jednej z tych dusz, których tam tyle ginęło. Lecz nie mając żadnej możności uczynienia czegoś w służbie Bożej na chwałę Pana, gdyż jestem niewiastą, i to jeszcze tak nędzną, tym gorętsze uczułam w sobie i dotąd czuję pragnienie, aby skoro Bóg ma tylu nieprzyjaciół, a tak niewielu przyjaciół, ci niewielu przynajmniej prawdziwymi byli Jego przyjaciółmi. Postanowiłam zatem uczynić choć to maluczko, co uczynić zdołam, to jest wypełniać rady ewangeliczne jak najdoskonalej i tę gromadkę sióstr, które tu są ze mną, skłonić do tego, aby czyniły podobnie, ufna w dobroć Boga, który nigdy nie opuści tych, którzy mężnym sercem wszystko opuszczą dla Niego. Widząc też siostry takimi, o jakich marzyłam w pragnieniach moich, miałam nadzieję, że winy moje znikną w oczach Pańskich, pokryte ich cnotami, że zatem zdołam uczynić cośkolwiek, co by było Panu przyjemne. Czułam, że oddawszy się bez podziału modlitwie za tych, którzy bronią Kościoła, za kaznodziejów i uczonych teologów, którzy są obrońcami jego, będziemy wedle naszej możności wspomagały tego Pana naszego, tak niegodnie poniewieranego przez tych zdrajców, którym On tyle wyświadczył dobrodziejstw, a którzy za to chcieliby na nowo przybić Go do krzyża i nie zostawić Mu miejsca, kędy by skłonił swą głowę. [ DD I,2 ]
Po kilku wiekach kolejna karmelitanka ? Maria od Jezusa Ukrzyżowanego podejmuje wezwanie Świętej Matki. Im bardziej w swych doświadczeniach mistycznych zbliża się do Boga miała zarazem, tym większe ma poznanie grzechu i ceny, jaką Jezus z miłości zapłacił. "Mała Maria - jak powiedział w homilii beatyfikacyjnej Jan Paweł II - nie miała możliwości ukończenia wyższych studiów, jednakże to, dzięki niezwykłej cnocie, nie przeszkodziło jej w osiągnięciu tej pełni, będącego najwyższą wartością, którym Chrystus obdarował nas umierając na krzyżu: poznania Tajemnicy Trynitarnej, perspektywy jakże istotnej dla chrześcijańskiej duchowości Wschodu, w której została wychowana młoda Arabka". To właśnie w tym duchu z całą żarliwością woła:
    Drzewa Pańskie, Pan jest głodny. Jeśli jesteście prawdziwymi oblubienicami Pana, dajcie waszemu bratu nawet ten kawałek, który macie w ustach, a Jezus wróci go wam po trzykroć podwójny, a potem da wam życie wieczne.
    Jezusowi, w więzieniu, jest zimno: czeka aż Go rozgrzejecie. Czeka na was, słucha, co Mu powiecie.
    Kaci przygotowują sznury, by Go przywiązać; przygotowują gwoździe, przygotowują krzyż. Wy, z waszej strony, przygotujcie wasze serce.
    Jezus jęczy; Żydzi słuchają jego jęków tylko po to, by się z Niego naigrawać. Słuchajcie Go, wy, by Go pocieszyć, by Mu wynagrodzić.
    Żydzi z zadowoleniem towarzyszą Jezusowi na Kalwarię, by zadać Mu cierpienie. Wy, bądźcie smutni z powodu waszych grzechów i z powodu czasu, w którym nie myśleliście o Nim.
     Żydzi szukali Jezusa, by Go uśmiercić. Wy, szukajcie Jezusa, by On w was żył, by w was zmartwychwstawał, by w was był uwielbiony.
    Żydzi związali ręce Jezusa. Wy, przywiążcie się do Jezusa.
    Żydzi szydzą z Jezusa; żołnierze nakładają Mu na ramiona, by z Niego zakpić, jakąś poszarpaną purpurową szmatę i rózgę do ręki. Wy, przygotujcie dla Jezusa dziecięcą miłość.
    [...]
    Zobaczcie, Maryja płacze, jest przygnieciona bólem; idźcie razem z Maryją na Kalwarię przez waszą wierność, waszą miłość do Jezusa, waszą miłość bliźniego...[Myśli, s.31 ]
To nie jest tekst antyjudaistyczny - Mariam nie chodzi w nim o Żydów jako takich, lecz o wszystkich ludzi, którzy odrzucają Miłość miłosierną, Miłość pochylająca się aż do umywania ludzkich stóp; Miłość ukrzyżowaną. Grzech okrutnie zniekształca obraz Boży w człowieku - stad odpowiedź Miłości w Getsemani, na Kalwarii, przez Krzyż. Miłość odpowiada miłością oddaniem - wydaniem się. Staje się silniejsza nad wszelkie zło. Staje się Barankiem ofiarnym za nasze grzechy.
Teresa Benedykta od Krzyża także podejmuje wezwanie Świętej Matki. Jej język, w kontemplacji, jak już powiedziałam, zbliża się do poetyki Mariam - kontemplacja zawsze prowadzi na wyżyny poezji, jak inaczej wyrazić piękno Miłości?

Świat stoi w ogniu. Czy chcesz zagasić płomienie? Patrz na Krzyż: z otwartego Serca płynie krew Zbawiciela, krew zdolna ugasić nawet płomienie piekła. Przez wierne zachowywanie ślubów osiągniesz to, że twoje serce stanie się wolne i otwarte, a zarazem będą mogły przypływać do niego strumienie Bożej miłości, przepełniając je i dając mu płodność aż po krańce ziemi.

Każdy z nas przeżył szczęście Bożego Narodzenia.
Ale niebo i ziemia wciąż jeszcze się nie pojednały,
A Gwiazda Betlejemska
Do dziś świeci wśród ciemnej nocy.
Życie Boże rozpalone w duszy
Jest światłem, które zapala się w ciemności,
Jest cudem nocy Bożego Narodzenia.
Bóg w nas, a my w Nim -
To jest nasz udział w Królestwie Bożym,
do którego Wcielenie dało prawo.

S. Teresa Benedykta od Krzyża kontemplując Ukrzyżowanego pojmuje, że zbawienie człowieka dokonane przez Boga-Człowieka wymaga współpracy ludzi. Kto się Bogu oddaje w miłości, staje się narzędziem do budowania Jego Królestwa. "Istnieje powołanie do cierpienia z Chrystusem, a przez to do współdziałania z Jego zbawczym dziełem - Chrystus nadal żyje w swoich członkach i w nich nadal cierpi; a cierpienie znoszone w zjednoczeniu z Panem jest Jego cierpieniem, włączonym w wielkie dzieło zbawienia i w nim owocującym".
Dzień Pojednania w Starym Testamencie, to obraz Wielkiego Piątku. Baranek zabity za grzechy ludu jest figurą niewinnego Baranka Bożego. Teresa Benedykta, świadoma swego pochodzenia, czuje się więzami Krwi złączona z Barankiem Pojednania, nazywa siebie w dniu profesji oblubienicą Baranka. Ideę pojednania realizuje najpierw w modlitwie, kontemplacji. Jednak hitlerowskie czasy łapanek i egzekucji coraz natarczywiej wzywają ją do ofiary. Świadomie oddaje siebie w ofierze za zbawienie innych; pojednanie staje się jej misją. Pogłębiało się też rozumienie grzechu "Syn Boży dźwigał do końca straszną otchłań człowieczego zła. Wieczna Miłość, która przezwycięży grzech i ból, pojedna odwrócony od Boga świat.
Jak wyrażała to Mariam".
Oblubieniec kroczy, a dziewica idzie za Nim. A na czole dziewicy napisane jest imię Baranka. Dziewica i Baranek są jednym. Jeśli ugodzicie dziewice, ugodzicie Oblubieńca. Jeśli uczcicie dziewicę, uczcicie Oblubieńca.
Dziewica śpiewa bez ustanku; idzie za Barankiem i nigdy się nie nuży...
O widoku Baranka, mojego Słońca, mojego Życia! Moja dusza nie może już dłużej tu na ziemi...
O dziewico roztropna, imię Baranka jest zawsze wypisane na twoim czole! Nic nie usunie Jego imienia, ani w niebie, ani na ziemi, ani czas, ani śmierć; nic nie usunie imienia Baranka...[Myśli, s.34]
Zjednoczenie z Oblubieńcem, do którego niejako przygotowywały je wiara, głęboka pokora, prostota i miłość, aż po miłość nieprzyjaciół, doprowadziły je obie do mądrości Krzyża, do zrozumienia, "że szczytem wszelkiej mądrości jest wiedza Krzyża".  Wierne córy Św. Teresy wpatrzone w człowieczeństwo Chrystusa, wpatrzone w "Ukrzyżowanego, z którym wszystko w życiu wydaje się lekkie".
Miłość - pisała w jednym z listów św. Teresa Benedykta - będzie naszym życiem wiecznym i już tu musimy do niej zbliżyć się tak jak to tylko jest możliwe. Jezus stał się dla nas człowiekiem, aby dla nas być drogą. Co więc należy uczynić? Ze wszystkich sił opróżnić siebie, umysł kierować na Boga w prostym spojrzeniu, wolę miłości podarować woli Bożej.

 

3. Karmelitanki Ziemi Świętej - uczestnictwo w dziele pojednania

 

Żyjąc w Ziemi Świętej, mamy szczególną sposobność, aby wchodzić w Tajemnice Światła, objawiające się w człowieczeństwie Chrystusa, w Jego ludzkiej kondycji, w całym Jego życiu przeżytym w posłuszeństwie Ojcu w Duchu Świętym. Patrzymy niejako "z bliska" na działanie tego Ducha we Wcieleniu, Nawiedzeniu, Ofiarowaniu w świątyni, w znalezieniu dwunastoletniego Jezusa pomiędzy doktorami i uczonymi w Piśmie, gdy odpowiada Maryi, że ma być w sprawach Ojca. Duch Pański namaszcza Go w Chrzcie, objawia w Słowie w synagodze. To On wyprowadza Go na pustynię i przygotowuje do próbę. To On przynagla, by wola Ojca była Jego pokarmem, aż po całkowite wydanie - "nie moja, ale Twoja wola niech się spełnia". Mamy szansę przeżywać głęboko Jego pojednanie: w Getsemani Duch prowadzi Go nie tylko w Mękę i Śmierć, ale w istotę grzechu, który ma odkupić. Modlitwa Arcykapłańska i wołanie w Ogrójcu odsłaniają przenikanie się Boskich Osób i jak światło odsłaniają tajemnicę Jezusa. Jego posłuszeństwo do końca i miłość bezgraniczna wobec Ojca, sprawia wylanie Ducha z przebitego włócznią Serca.
Mamy szansę stawać się znakami pojednania. Nie zapominajmy przy tym homilii Kardynała C. M. Martiniego w kościele betlejemskiego Karmelu w Uroczystość Matki Bożej Palestyny. Pozostawił nam wówczas niejako testament, zamykający się w łacińskim słowie intercedere. I wyjaśnił, że słowo to oznacza nie tylko wstawiennictwo, modlitwę wstawienniczą. Oznacza, że mając oczy wpatrzone w Boga, nie należy przyjmować strony ani jednych, ani drugich, ale modlić się za jednych i za drugich.
Patriarcha Michel Sabbah precyzuje naszą misję w swym Liście pożegnalnym:
Konflikt, który rozdziera nasz kraj, wydaje się być bez końca i nie mieć rozwiązania. [...] Na ziemi Boga tylko drogi Boże prowadzą do rozwiązania konfliktu. Przemoc ze strony ludzi, czy to najmocniejszych, czy też najsłabszych, nie jest ani normalna, ani skuteczna e dochodzeniu do pokoju. Na ziemi Boga pokój będzie darem Bożym i wierzący obu ludów i trzech religii powinni, przez szczerą przynależność do Boga i harmonię swego postępowania z wiarą w jedynego Boga Stwórcę, kochającego wszystkie stworzenia, przygotować  nadejście godziny Bożej dla tej ziemi - godziny, w której On sam zaprowadzi pokój.
Dodam osobiste wspomnienie z jednej z wizyt Michela Sabbaha w naszej wspólnocie. Złożył nam ją zaraz po napisaniu swego Listu. Blisko trzy godziny komentował ten tekst. Omawiając fragment o trwającym bez końca konflikcie,  dodał: "Aby pomóc go rozwiązać, trzeba gotowości, jaką mieli wyznawcy w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Rzymie".
"Grożące niebezpieczeństwa - powiedział Jan Paweł II w homilii beatyfikacyjnej Mariam - przynaglają nas dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek do tego, abyśmy z miłości i braterstwa uczynili główną zasadę stosunków społecznych i międzynarodowych w duchu pojednania i przebaczenia, czerpiąc natchnienie ze stylu życia, którego przykładem, nie tylko dla swojego ludu, ale dla całego świata, jest błogosławiona Maria od Jezusa Ukrzyżowanego. Niechaj ten nowy styl życia przyniesie nam pokój, oparty nie na terrorze, lecz na wzajemnym zaufaniu".
Nowy styl, mądrość, płynąca z pojednania i przebaczenia... Mariam i Edyta odkryły tę największą mądrość, jaką jest Krzyż, nieustannie patrzyły na Ukrzyżowanego, by coraz pełniej żyć wiarą, nadzieją i miłością i to aż po miłość nieprzyjaciół. Czyż nie niezwykłe wyzwanie?

s. Lucyna,
karmelitanka bosa z Karmelu w Betlejem

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)