Niektóre antropologiczne problemy medytacji

 


Problemy w medytacji wynikające z podstaw metafizycznych


Sposób formułowania prawd o medytacji wynika przede wszystkim z założeń antropologicznych oraz kosmologicznych, to znaczy przede wszystkim należy odpowiedzieć na pytanie, jaka jest natura stworzenia? Odpowiedź na to pytanie formuje postawy modlitewne.

 

Stosunek do stworzenia

Większość wschodnich propozycji medytacyjnych opartych jest o koncepcję stworzenia jako iluzji. Na przykład buddyzm wyznaje doktrynę pustki uniwersalnej, która stoi u podstaw całej jego metafizyki. Utrzymuje, że wszystkie rzeczy są puste, nieosobowe w swej naturze, zwłaszcza pustka „Ja” (Atman) i osoba (pudgala). Oznacza to, że rzeczy są pozbawione substancji, istnieją na zasadzie iluzji, nie posiadają własnej istoty. Ostateczna natura wszystkich rzeczy jest pustką. Naturą rzeczy jest iluzja[1].

Wyciągając z tego wnioski wypada stwierdzić, że zarówno Bóg, jak i człowiek, pozostają ostatecznie iluzją[2]. Również hinduizm uważa rzeczywistość za złudzenie (maja). Niedocenianie elementu stworzonego, negatywna jego wizja, może wzmacniać postawy odcinania się od wymiaru doczesnego, postawy spirytualizacji na modlitwie, a nawet niechętnej stworzeniu, typu manichejskiego. Św. Teresa chce żyć mocno oparta o rzeczywistość. Dla św. Teresy świat doczesny nie jest iluzją, ale źródłem medytacji, jest pełen Boga. W każdej rzeczy, tym samym że ją stworzył Bóg tak wielki i tak nieskończenie mądry, muszą zawierać się niezliczone tajemnice, z których rozważania możemy odnieść dla siebie pożytek (T IV 2, 2).Mnie… – pisze na innym miejscu – dopomógł widok pól, wody, kwiatów; w tych rzeczach znajdowałam pamięć na Stworzyciela, one mnie pobudzały i do skupienia ducha mi pomagały i za księgę mi służyły (Ż 9, 5).Pewien fragment Księgi życia stanowi znakomity komentarz do omawianego tematu: Raz będąc na modlitwie, otrzymałam w jednej chwili objawienie, w jaki sposób wszystkie rzeczy są widzialne w Bogu, i wszystkie się w Bogu zawierają (Ż 40, 9). Medytacja doprowadza do dostrzeżenia, rozpoznania Boga w stworzeniu oraz wypływającego z tego hymnu uwielbienia.

 

Tajemnica człowieka

Uogólniając wschodnie koncepcje antropologiczne należy stwierdzić, że człowiek jest zlepkiem przywiązań, od których należy się uwolnić. Człowiek – jak to mówi jeden z buddyjskich mistrzów – to kurczowe trzymanie się zmyślonego „ja”. Ponadto kwestionuje się obiektywizm jakiejkolwiek prawdy, a zwłaszcza dobra i zła: Dla istoty wyzwolonej zło i dobro to nic nie znaczące słowa[3].

Antropologia typu buddyjskiego nie pozwala znaleźć dla medytacji wspólnej płaszczyzny z chrześcijaństwem[4]. Drogą medytacyjną dla buddyzmu nie może być stworzenie, rzeczy naturalne, człowiek, ponieważ z założenia są one odrzucane. Inaczej jest u św. Teresy. Dla rozmodlonej Teresy żywy Bóg jest sercem rzeczywistości. Bóg nie tylko jest osobą, ale i człowiek nie może być pusty – jest pełen jest Boga. Przytoczmy kilka kluczowych fragmentów jej pism: Wiedziałam, że mam duszę, ale marnościami tego życia przesłaniając sobie oczy jak przepaską, nie wiedziałam, jaka jest jej cena i jaki wielki Gość w pośrodku przebywa. Gdybym wówczas była znała tę prawdę, tak jak dzisiaj ją znam, że w tym maluczkim pałacu duszy mojej tak wielki mieszka Król, snadź nie byłabym Go tak często zostawiała samego (DD 28, 11).Daremnie szukam i nic nie znajduję, do czego by można było porównać przedziwną piękność i ogromną pojemność duszy ludzkiej. I w rzeczy samej, jak umysł nasz, jakkolwiek by był bystry, nie zdoła pojąć Boga, tak również ledwo może pojąć wielkość duszy, którą Bóg, jak nam to własnym słowem oznajmia, stworzył na swój obraz i podobieństwo (T I, 1,1).Główny wysiłek medytacyjny św. Teresy zmierza do odkrycia tajemnicy życia Bożego w człowieku. Dobry to i doskonały sposób rozmyślania, bo, opiera się na tej prawdzie niezawodnej, że Bóg mieszka we wnętrzu naszym… (T IV 3, 3).Medytacje typu pozachrześcijańskiego nie potrafią dotrzeć do prawdziwego, wewnętrznego piękna człowieka, nie potrafią wydobyć całej rozległości jego duchowej tajemnicy. Doświadczenie i świadectwo św. Teresy osiągają znaczenie niezwykłej dokumentacji człowieczej drogi w głąb własnej tajemnicy. Trudności z medytacją, a zwłaszcza brak zainteresowania nią wynika z nieznajomości piękna ducha ludzkiego. Jeżdżąc tu po różnych stronach kraju i tylu ludzi spotykając, mimo woli nieraz, patrząc na ich życie i słysząc ich rozmowy, myślę sobie, że ludzie chyba są gorsi od niewinnych zwierząt, tak mało czujemy i rozumiemy nadziemską godność naszej duszy[5].Zupełnie odmienne jest również rozumienie wewnętrznej pustki. Pustka chrześcijańska rodzi się wskutek oderwania od świata, następnie od siebie samych, a to umartwienie i wyrzeczenie się siebie jest rzeczą gorzką i przykrą, bo bardzo lgniemy do siebie i bardzo siebie kochamy (D 10, 2). Jeżeli szkoła karmelitańska mówi o duchowym ogołoceniu to nie ma na myśli pustki samej dla siebie, ale jak to Teresa precyzuje, człowiek ogałaca się ze wszystkiego dla lepszego napełnienia się miłością Boga (Ż 11, 1).


 

[1] A. Bereau, La mistica buddista, w: La mistica e le mistiche. Il nucleo delle religioni e discipline spirituali, Cinisello Balsamo 1996, s. 531-535.

[2] Przykład jednej z medytacji Buddy (fragmenty):Buddha zwrócił się do mnichów:"Oto jest bezpośrednia ścieżka prowadząca do osiągnięcia spokoju, do uwolnienia się od cierpienia, do realizacji Nibbany.""Siadam w odosobnieniu w cieniu drzewa lub w pustym pomieszczeniu, utrzymuję ciało prosto i jestem skupiony. Uważnie robię wdech; uważnie robię wydech.""Robiąc wdech zauważam uczucia; robiąc wydech zauważam uczucia. Robiąc wdech uspokajam uczucia; robiąc wydech uspokajam uczucia.""Robiąc wdech zauważam doznania umysłu; robiąc wydech zauważam doznania umysłu. Robiąc wdech uspokajam umysł; robiąc wydech uspokajam umysł.""Robiąc wdech zauważam nietrwałość; robiąc wydech zauważam nietrwałość. Robiąc wdech zauważam niezaspokojenie; robiąc wydech zauważam niezaspokojenie. Robiąc wdech zauważam bezosobowość; robiąc wydech zauważam bezosobowość.""Zauważam formę; zauważam doznanie; zauważam postrzeżenie; zauważam myśl; zauważam świadomość. Zauważam oko i jego wrażenia; zauważam ucho i jego wrażenia; zauważam nos i jego wrażenia; zauważam język i jego wrażenia; zauważam ciało i jego wrażenia; zauważam umysł i jego wrażenia. Zauważam cierpienie; zauważam przyczynę cierpienia; zauważam ustanie cierpienia; zauważam drogę do ustania cierpienia." "Robiąc wdech i robiąc wydech pozostaję uważny. Widząc jak zjawiska powstają i zanikają pozostaję niezależny, nie lgnę do niczego w świecie i jestem wolny od cierpienia." Oto, co Buddha powiedział.Za: Witryna internetowa: http://priv6.onet.pl/kra/anatta/vipassana/dhamma.html.

[3] Podstawy Radża Jogi, strona internetowa: http:/www.kki.net.pl/~rajayoga/base.htm.

[4] W niektórych kręgach obserwuje się poszukiwanie i podkreślanie pewnych zbieżności, np. noce ciemne u św. Jana od Krzyża i pustka zen, czy podobieństw z intelektualną, filozoficzną mistyką mistrza Eckharta. Wielu z uproszczeniem stawia optymistyczny znak równości. Ale istnieją istotne różnice. Wskażmy niektóre:1. Człowiek u św. Jana od Krzyża sam w sobie nie posiada żadnej mocy, żadnego narzędzia, dzięki któremu mógłby zbliżyć się czy zjednoczyć z Bogiem, natomiast buddyzm proponuje techniki zazen, koan, sesshin, zanmai, które współtworzą drogę osiągnięcia satori. U św. Jana człowiek sam nie może sobie darować zbawienia – jedynie Bóg jest Zbawicielem.2. O ile zen rozumie problem pustki jako proces rozpłynięcia się, utożsamienia, zlania się z wszechobecną energią, co pokrywa się z osiągnięciem swej boskiej natury, tak w pustce i ogołoceniu u św. Jan od Krzyża odnajduje nieprzekraczalną przepaść pomiędzy stworzeniem a Stwórcą, która nie może być nigdy przekroczona. Zjednoczenie, o którym mówi św. Jan ma zupełnie inny charakter. U św. Jana od Krzyża mamy jedynie osobowe uczestnictwo w życiu osobowym Trójcy Św. poprzez boskie władze, jakimi są wiara, nadzieja i miłość. 3. Problem cierpienia (ew. duchowego oczyszczenia), który wynika według buddyzmu z niewiedzy i z którego buddyzm pragnie człowieka wyzwolić, w chrześcijaństwie jest drogą zbawienia (pascha Chrystusa) i jest wpisane w proces zjednoczenia z Bogiem (związane z rozwojem miłości). 4. Człowiek, który zbliża się do Boga, jako do ostatecznej Prawdy przeżywa głębię własnej grzeszności i niegodności przebywania przed obliczem Pana, co prowadzi do postawy skruchy, dziękczynienia wobec Stwórcy. Buddyzm nie tylko eliminuje grzech jako iluzję, ale konsekwentnie również jakąkolwiek realną różnicę pomiędzy tym co ludzkie i boskie.

[5] List 20, za: Mater spiritualium, Kraków 1974, s. 178.

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)