Ideał misyjny

Ideał misyjny św. Benedykty od Krzyża

Podczas uroczystej Eucharystii, koncelebrowanej 11 października 1998 r. na Placu  św. Piotra w Rzymie, Jan Paweł II kanonizował bł. Teresę Benedyktę od Krzyża - Edytę Stein, karmelitankę bosą, męczennicę hitlerowskiego obozu zagłady w Oświęcimiu. Niespełna rok później, 1 października 1999, Papież ogłosił  naszą  świętą  Współpatronką  Europy.

Zechciejmy przybliżyć się do przesłania św. Teresy Benedykty od Krzyża, obdarzając ją przymiotnikiem "misjonarka"[1]. Nie powinno to budzić zastrzeżeń, ponieważ była ona świadoma w jaki sposób powinna spełnić  misję  powierzoną jej przez Boga. Oczywiście nie była, jak to dobrze wiemy, misjonarką w takim sensie w jakim był zwiastunem Ewangelii św. Franciszek Ksawery, ale nie zapominajmy, że także św. Teresa z Lisieux została ogłoszona patronką misji, chociaż żyła w ukryciu Karmelu.

Zanim przedstawimy zasady doktrynalne, którymi nowa Święta nas obdarza, abyśmy stali się bardziej „misyjni” w naszym codziennym zaangażowaniu, przypomnijmy w kilku słowach kim była Edyta Stein.

 

I . „Misyjny” biogram nowej Świętej Karmelu

 

a. Pierwsze lata

 

Edith Stein urodziła się we Wrocławiu 12 października 1891 w rodzinie żydowskiej. Zanim ukończyła drugi rok życia zmarł jej ojciec. Wtedy wychowaniem dzieci i kontynuowaniem rozpoczętego przez ojca handlu drewnem zajęła się matka. Edyta była dzieckiem bardzo żywym, można nawet powiedzieć - trudnym; była bardzo uparta i inteligentna. Głęboki kryzys  światopoglądowy, jaki przeżyła w okresie dojrzewania, sprawił, że porzuciła szkołę, zerwała z religią przodków i podawała się za ateistkę. Po częściowym pokonaniu kryzysu wznowiła naukę.

 

b. W poszukiwaniu swego powołania

 

W 1911 roku rozpoczęła studia na uniwersytecie, podczas których uwydatnił się jej zmysł badawczy. Właśnie poprzez filozofię zagłębiła się ona w poszukiwaniu tajemnicy sensu ludzkiego życia. Powodowana tym dążeniem oraz w celu prowadzenia dalszych badań przeniosła się w 1913 r. do Getyng, aby studiować filozofię na tamtejszym uniwersytecie, pod kierunkiem słynnego niemieckiego fenomenologa Edmunda Husserla. W fenomenologii znalazła "duchową ojczyznę". Przeżyła kilka lat blasków i cieni. Różnorakie okoliczności, a przede wszystkim jej sposób akceptowania rzeczywistości i uczestnictwo w problemach ludzkich (co szczególnie ujawnia się podczas I wojny światowej, gdy jako wolontariuszka Czerwonego Krzyża pracowała w szpitalu zakaźnym w Hranicach na Morawach), ułatwią jej stopniowe otwieranie się na świat wiary.

W sierpniu 1916 Edyta Stein obroniła pracę doktorską na uniwersytecie we Fryburgu Bryzgowijskim, gdzie do 1918 r. pracowała jako asystentka Husserla. Następnie starała się na próżno o katedrę uniwersytecką. Chociaż oficjalnie kobiety mogły obejmować stanowiska naukowe na uniwersytetach, to jednak ówczesna mentalność, z zwłaszcza dochodzący do głosu antysemityzm niemiecki udaremnił jej pragnienia.

W ciągu tych lat zmagań zewnętrznych i wewnętrznych, zaczęła wzrastać miłość Edyty do Chrystusa aż do chwili, gdy w czerwcu 1921 r., po lekturze Księgi Życia Świętej Teresy z Avili, pozwoliła Mu całkowicie zawładnąć sobą. 1 stycznia 1922, dzień w którym przyjęła chrzest w Kościele katolickim, stał się dla niej początkiem nowego życia. Od tego momentu starała się o ustawiczne pogłębianie swej przyjaźni z Chrystusem poprzez modlitwę, Eucharystię, lekturę i studia.

W kwietniu 1923 w Spirze otrzymała stanowisko lektorki języka niemieckiego i historii w liceum i seminarium nauczycielskim dla dziewcząt w Zakładzie Sióstr Dominikanek od św. M. Magdaleny. Możemy powiedzieć, że tu rozpoczyna się jej "misja". Edyta Stein poświęciła się bowiem całkowicie pracy z uczennicami. Zarówno w czasie zajęć jak i poza nimi, starała się przekazać im wiedzę szkolną i wiedzę o życiu. Jak potwierdzają liczne świadectwa, znajdowała ona wtedy także czas i środki materialne, aby w całkowitej dyskrecji nieść pomoc najbiedniejszym rodzinom w mieście. Dla obserwujących jej posługę charytatywną pozostawał zawsze tajemnicą sposób w jaki dowiadywała się o miejscach zamieszkania potrzebujących.

Studiując dzieła św. Tomasza z Akwinu nasza Święta odkryła, że praca naukowa, która ją pociągała i do której była szczególnie uzdolniona, a którą porzuciła prawie całkowicie po przyjęciu chrztu, jest także sposobem urzeczywistniania apostolatu: "To, że naukę można traktować jako służbę Bożą, zrozumiałam dopiero przy św. Tomaszu".[2] Edyta odkryła swą nową "misję", którą początkowo realizowała poprzez przekłady, tłumacząc Dzienniki i Listy Kardynała Newmana i De Veritate św. Tomasza z Akwinu. Potem wróciła do prowadzenia badań filozoficznych i - zwłaszcza od 1928 r. – zaczęła głosić odczyty. Ta ostatnia działalność odzwierciedla najwłaściwiej jej zmysł „misyjny”.

W ówczesnym społeczeństwie, w którym coraz silniejsze były ruchy feministyczne domagające się przede wszystkim równouprawnienia kobiet, nie cierpiącą zwłoki stawała się potrzeba poważnej i szczerej refleksji nad naturą kobiety z perspektywy wiary. Edyta Stein w swych odczytach, wygłaszanych w Niemczech oraz w krajach sąsiednich, zajęła się głównie tym problemem.

"Misja" Edyty Stein to uświadomienie współczesnej kobiecie właściwego jej powołania naturalnego oraz nadprzyrodzonego, jej miejsca w społeczeństwie, w polityce i w Kościele. Bardziej niż całkowitego równouprawnienia, nasza Święta domagała się, tak dla mężczyzn jak i dla kobiet, jednakowej godności związanej z realizacją różnych powołań, zgodnych z różnicami fizycznymi, psychicznymi i duchowymi, charakterystycznymi dla obu płci. Według Edyty Stein kobieta pełni rolę centralną i nie do zastąpienia w różnorodnych sektorach działalności ludzkiej. Zadania kobiety w dziedzinie wychowania i formacji są niezmiernie ważne. W 1932 r. Święta zaczęła pracować jako profesor w Katolickim Instytucie Akademii Pedagogicznej w Münster, gdzie prowadziła zajęcia z antropologii teologicznej.

 

 

c. Jej misja: pomagać Chrystusowi w dźwiganiu Krzyża.

 

W Instytucie w Münster Edyta Stein nie pracowała długo, ponieważ w styczniu 1933 r. do władzy doszedł A. Hitler i natychmiast wydał on zarządzenie zabraniające Żydom pełnienia funkcji publicznych. Wydarzenie to sprawiło, że Edyta odkryła swoje posłannictwo powołaniowe. Wspominając ten moment, napisała po latach: "Zwróciłam się do Zbawiciela i powiedziałam mu, że wiedziałam dobrze, że to  był Jego Krzyż, teraz kładziony na barki mojego narodu. Większość tego nie rozumie, ale ci którzy dostąpili łaski i zrozumieli to w pełni, powinni przyjąć Krzyż całą swoją wolą i za wszystkich. Chciałam to uczynić, On winien tylko wskazać mi drogę".[3] Edyta Stein stopniowo zacznie odkrywać tę drogę. Miejscem jej realizacji będzie Karmel w Kolonii, do którego wstąpiła 14 października 1933, mimo sprzeciwu swej matki, pobożnej i praktykującej Żydówki.

Karmel oznacza dla Edyty Stein osiągnięcie celu, do którego zmierzała od chwili przyjęcia chrztu oraz miejsce urzeczywistniania apostolskiej misji niesienia krzyża i współuczestnictwa w dziele Odkupienia.

W klasztorze w Kolonii spędzi ona niewiele ponad pięć lat. W tym okresie przeznaczonym w większości na formację, napisze wiele pism z dziedziny duchowości Karmelu i zakończy swoje wielkie dzieło Byt doczesny i byt wieczny. Próba wzniesienia się do sensu bytu. Już sam tytuł ukazuje drogę jej poszukiwań prowadzącą do spotkania z Chrystusem, gdyż szuka szczerej prawdy o Bogu i o człowieku. Sama zresztą napisze: "Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział".[4]

Ten okres życia Edyty Stein jest naznaczony przez historyczne wydarzenia nadzwyczaj bolesne dla narodu żydowskiego, dla jej narodu. Z ukrycia klasztornego uczestniczy w cierpieniach jej bliskich, łącząc się ze Zbawicielem na Krzyżu. Zdaje sobie sprawę, że nie może uczynić "wielkich rzeczy", ale wspólnie ze świętą Teresą od Dzieciątka Jezus odkryje znaczenie wielkości życia w Karmelu: "Wielkość małej Świętej (Teresy Lisieux) – napisze - polega na tym, że powodowana genialną przenikliwością odkryła drogę i zdążała po niej niezłomnie aż do samego końca. Mury naszego klasztoru zamykają w sobie niewielką powierzchnię. Kto chce zatem budować tutaj gmach świętości musi stawiać głębokie fundamenty i budować wzwyż, musi zstąpić w głębię nocy własnej nicości, aby zostać wzniesionym do światła miłości i miłosierdzia Bożego".[5]

W nocy 31 grudnia 1938 przenosi się do Karmelu w Echt w Holandii. Przyczyną była słynna "noc kryształowa" (listopad 1938), w czasie której miał miejsce wybuch masowej, szalonej nienawiści przeciw Żydom. Ze swego holenderskiego "wygnania" głęboko przeżywa okrutną rzeczywistość, w której żyją jej krewni, jej bliscy i cały Naród Przymierza. Stronice, które pisze w tych latach utrwaliły jej wolę współuczestnictwa w odkupieńczym dziele Chrystusa. Jej wielkie pragnienie uczynienia czegoś dla świata, dla swego prześladowanego narodu, sprawia, że zagłębia się w dociekaniach nad apostolskim sensem swego powołania: Przelewa na papier refleksje, które odnosi do samej siebie: "Uwolnij twe serce poprzez wierne wypełnianie twych ślubów, a wtedy wyleje się na ciebie cała obfitość Miłości Bożej, aż do zalania najdalszych granic ziemi... Nie jesteś lekarzem, ani nawet pielęgniarką, ani nie potrafisz opatrzyć ich ran. Trwasz tylko na skupieniu w twej celi i nie możesz zająć się nimi. Słyszysz jęki umierających i chciałabyś być kapłanem i stać obok nich... Zwróć twój wzrok na Ukrzyżowanego. Jeśli jesteś złączona z Nim jak oblubienica poprzez wierne wykonanie twych świętych ślubów, to twoja - to Jego cenna krew się wylewa. Zjednoczona z Nim, będziesz wszechobecna tak, jak On jest wszechobecny..., poprzez moc Krzyża możesz znaleźć się na wszystkich frontach, we wszystkich miejscach bólu".[6]

Te słowa Edyty Stein naprowadzają nas na ślad dręczącego ją niepokoju "misyjnego". Na kilka lat przed męczeńską śmiercią uzewnętrznia się, może pobudzane przenikliwym przeczuciem, jej silne powołanie-misja wstawiennicza poprzez utożsamianie się z biblijną Esterą: "Myślę nieustannie o królowej Esterze, która została wzięta ze swego narodu, aby wstawić się za nim przed Królem. Jestem bardzo ubogą, bezsilną i małą Esterą, ale Król, który mnie wybrał, jest nieskończenie potężny i miłosierny".[7] W tych ostatnich latach napisała również dzieło na cześć świętego Jana od Krzyża, którego tytuł odsłania jej doświadczenie misyjne: Wiedza Krzyża.

Jej osobista droga krzyżowa rozpoczęła się niebawem, bo już 2 sierpnia 1942 r. Razem ze swą rodzoną siostrą Różą (która też przyjęła katolicyzm) została wyrwana z klasztoru i wywieziona do holenderskiego obozu przejściowego w Westerbork. Po deportacji do Oświęcimia obydwie zostały przeznaczone do komory gazowej, gdzie zginęły 9 sierpnia tego samego roku. Jej dążenie do upodobnienia się do Chrystusa i do Jego naśladowania zostały ukoronowane męczeństwem. Spełniło się to, co sama napisała: „Twój  lud, Panie, Twego Izraela biorę głęboko w moje własne serce. W ukryciu modląc się i spalając w ofierze (...). Gdybym nie podzieliła losu mych braci, moje życie byłoby zmarnowane”[8]

Kościół uznał oficjalnie męczeństwo Edyty Stein 26 stycznia 1987 r. w którym Papież Jan Paweł II podpisał Dekret  Męczeństwie. W dniu 1 maja tego samego roku Jego Świątobliwość beatyfikował ją w Kolonii, a 11 października 1998 r. kanonizował w Rzymie.

 

II . „Misyjna” doktryna Edyty Stein

 

Zauważyliśmy, że jakkolwiek w działalności Edyty Stein nie ujawniają się bezpośrednie odniesienia do misji, to jednak w tej krótkiej i syntetycznej biografii, możemy odnaleźć elementy wyjaśniające sens i zadania misjonarza Kościoła.

Świadectwo jednej z jej uczennic ze Spiru może utwierdzić nas w tym przekonaniu. Wyznaje ona: „Dzisiaj w Ameryce Południowej żyje wiele sióstr uformowanych niegdyś w Spirze przez Edytę Stein. Zadaniem jednej z nich było założenie szkoły z internatem i szkoły zawodowej w małej miejscowości położonej u źródeł Amazonki. Po czternastu latach, gdy powróciła do Spiru stwierdziła, że nie wytrzymałaby tego trudu w krańcowym osamotnieniu, gdyby nie przyszła jej z pomocą pamięć nauki i wzór Edyty Stein".[9]

Moglibyśmy zapytać: jakże ważne i mocne musiały być wskazania Edyty przekazywane uczennicom, skoro znosiły trudy pracy misyjnej? Pierwszą odpowiedź dostarcza nam już życie naszej Świętej: jej silne dążenie do naśladowania Chrystusa i odkrycie znaczenia głębi apostolskiego uczestnictwa w odkupieńczym Krzyżu Chrystusowym. Oto teologalny fundament, podstawa na której według Edyty Stein musi wspierać się życie każdego chrześcijanina, a tym bardziej życie misjonarza i apostoła. W związku z tym napisała ona, że krzyż Chrystusa jest główną bronią każdego zwiastuna Ewangelii.[10] To upodobnienie się lub tę zażyłą komunię z życiem Chrystusa osiąga się tylko poprzez pogłębianie swego życia duchowego, w nierozerwalnym związku z Chrystusem, poprzez intensywne życie teologalne: poprzez wiarę łączącą nas z prawdą przez Niego objawioną, (...) poprzez nadzieję, która pozwala oczekiwać z niezachwianą ufnością życia przez Niego obiecanego (...) i poprzez miłość nie pozwalającą ustać w poszukiwaniu każdego sposobu, aby połączyć się z Nim,[11] by w końcu móc oznajmić: "W moim życiu Chrystus zajmuje miejsce centralne".[12]

Dla Edyty Stein wiarygodność skutecznego dzieła misyjnego opiera się na nauce św. Pawła "lecz gdy miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał (1 Kor 13, 3). Ta zasada ma niezwykle ważne znaczenie dla zrozumienia ogromu apostolskiego sensu misyjności tkwiącego w kontemplacyjnym życiu karmelitanki. Wyjaśnia nam ona dlaczego zakonnica, karmelitanka klauzurowa, Teresa z Lisieux, została ogłoszona w 1927 r. patronką misji. Edyta Stein, kierująca się zasadą pracy dla zbawienia ludzi, pozostaje w doskonałej zgodności z całą tradycją terezjańską. Pisze: "Bezpośrednio przed, i jeszcze długo po moim nawróceniu myślałam, że prowadzić życie religijne oznacza porzucić wszystko co ziemskie i żyć tylko myślami o rzeczach Bożych. Stopniowo jednak zrozumiałam, że na tym świecie żąda się od nas czegoś innego; nawet wiodąc życie kontemplacyjne nie wolno zrywać kontaktu ze światem  (..). Sądzę nawet, że im głębiej ktoś zanurzył się w Bogu, tym więcej, w tym samym duchu, musi wyjść z siebie, tj. wchodzić w świat, by nieść życie Boże".[13] I przy innej okazji pisze: "Modlitwa jest czynem najwznioślejszym, do którego duch ludzki jest zdolny... Ale nie chodzi tu o zwykły wyraz czci ludzkiej. Modlitwa jest jak drabina Jakuba, po której duch ludzki wznosi się do Boga, a łaska Boża schodzi po niej ku ludziom". Dzieje się tak dlatego, że modlitwa jest aktem miłości poprzez którą "karmelitanka" (i każdy chrześcijanin) stara się "wesprzeć sługi Kościoła", "orędować" i w ten sposób "współdziałać w zbawieniu ludzkości".[14]

A zatem modlitwa i krzyż! Są one dwoma zasadniczymi elementami każdego misyjnego powołania i zawsze, według Edyty Stein, określają misję jako dzieło apostolskie zawarte w powszechnym dziele zbawienia, rozpoczętym przez Chrystusa i zleconym Kościołowi. Obydwa te elementy przywołuje także w swej encyklice misyjnej Redemptoris Missio Ojciec Święty Jan Paweł II. Czytamy w niej m.in., że „misjonarzom musi towarzyszyć modlitwa (...), która powinna być złączona z ofiarą”[15]. Dużo wcześniej potrzebę modlitwy i wyrzeczenia na rzecz misji przypomnieli – cytując niejako Edytę Stein – Ojcowie  Soborowi. Zachęcając chrześcijan do autentycznego życia wiarą, które jest najlepszym sposobem misyjnego oddziaływania, nakazali im oni „składać Bogu w spontanicznej ofierze modlitwy i uczynki pokutne”[16]. „Nie może bowiem – zacytujmy jeszcze raz Papieża – istnieć prawdziwa misja bez intensywnego życia modlitwy i głębokiej komunii z Panem i z ofiarą Jego Krzyża”[17]

W refleksji Edyty Stein jest jeszcze dodatkowy element odnoszący się do rzeczywistości misyjnej i będący w sposób szczególny "zalążkiem" misyjnego powołania każdej kobiety - macierzyństwo. Macierzyństwo, która w działalności apostolskiej jest obrazem misji samego Kościoła. Pisze Edyta: "Organizm cielesno-duchowy kobiety jest uformowany do naturalnego macierzyństwa... Ale uczestnictwo kobiety w macierzyństwie duchowym rozciąga się znacznie dalej; jest ona bowiem wezwana do wspomagania w dzieciach życia łaski. Dlatego kobieta jest członkiem najbliższym nadprzyrodzonego macierzyństwa Kościoła i uczestniczy w tym nadprzyrodzonym macierzyństwie. Tu jej działanie nie ogranicza się tylko do swoich dzieci. Sakrament małżeństwa polega zasadniczo na wzajemnej misji wspomagania lub pobudzania życia łaski w małżonku; ponadto zadaniem matki rodziny jest objęcie macierzyńskim staraniem wszystkich, którzy od niej zależą; można powiedzieć że, zadaniem każdego chrześcijanina jest wzbudzanie i popieranie, jeśli zaistnieje po temu możliwość, życia wiary w każdej duszy. Kobieta jest jednak wezwana w sposób niezwykły do pełnienia tej misji, z uwagi na szczególne miejsce jakie zajmuje wobec Pana".[18]

Macierzyństwo lub ojcostwo duchowe są cechami określającymi misję, ponieważ można je utożsamić z wezwaniem - powołaniem każdego człowieka do upodobniania się do obrazu Stwórcy, który chce zjednoczyć wszystkich ludzi, aby obdarzyć ich swym zbawieniem: "naśladowanie Chrystusa prowadzi do pełnego rozwoju pierwotnego powołania człowieka - stać się prawdziwym obrazem Boga; obrazem Pana wszelkiego stworzenia, zachowując, chroniąc i powiększając każde stworzenie, znajdujące się w swym własnym środowisku; obrazem Ojca, rodząc i wychowując - poprzez duchowe ojcostwo i duchowe macierzyństwo - dzieci dla królestwa Bożego. Oczywiście, wzniesienie się ponad granice natury, co jest najwspanialszym dziełem łaski, nie może być osiągnięte na drodze walki z naturą, czy poprzez zaprzeczanie swoich ograniczeń, lecz jedynie poprzez pokorne poddanie się nowemu porządkowi darowanemu nam przez Boga".[19]

 

Zakończenie

 

Konkludując nasze rozważania, stwierdzamy, że według Edyty Stein - Świętej Teresy Benedykty od Krzyża - każdy prawdziwy chrześcijanin jest misjonarzem z natury rzeczy, gdyż jest wezwany do bycia obrazem Boga, do ciągłego naśladowania Chrystusa, aż do ukształtowania się na Jego wzór, a więc jest wezwany do kontynuowania Jego dzieła odkupienia całej ludzkości. Należy zatem, mówiąc innymi słowy, „żyć tajemnicą Chrystusa posłanego”, jak to trafnie określa encyklika Redemptoris Missio[20]. W takim społeczeństwie jak nasze, w którym znacznie wzrosła liczba niewierzących, coraz bardziej naglącą staje się potrzeba, aby ci co uważają się za chrześcijan, uświadomili sobie nie tylko, że są misjonarzami, lecz także i to, że misja nie dotyczy wyłącznie odległych krajów, lecz jest rzeczywistością, która nas bezpośrednio otacza. Nasze społeczeństwa - co przypomina Papież poprzez nieustanną zachętę do Nowej Ewangelizacji - potrzebują ponownej ewangelizacji. Dzisiaj, u progu Trzeciego Tysiąclecia, my wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni za powodzenie.

Misyjny ideał nowej Świętej Karmelu, związanej z polską piastowską ziemią, bo urodzonej we Wrocławiu, idzie w parze z tym, co przypominają w odniesieniu do misji, uważanych za umiłowane dzieło Zakonu, zarówno Konstytucje Sióstr jak i Braci. Zacytujmy: „wszystkie Karmele (...) podtrzymywać mają ducha misyjnego, który winien ożywiać ich życie kontemplacyjne. Modlić się będą (...), aby wszyscy otworzyli się na Dobrą Nowinę Chrystusa”[21].

o. dr Szczepan Praśkiewicz


[1]Spośród autorów piszących o Edycie Stein, a w szczególności o jej orędziu duchowym, chcemy wymienić  przede wszystkim o. Francisco Javier Sancho Fermín i jego następujące prace, z których obficie korzystaliśmy: Edith Stein. Modelo y maestra de Espiritualidad, Ed. Monte Carmelo, Burgos 1998; Una Espiritualidad para hoy según Edith Stein, Ed. Monte Carmelo, Burgos 1998; La persona, la dottrina e il messaggio di Edith Stein, Teresianum, Roma 1998-1999. Zajmował się on także ideą misji i ewangelizacji w orędziu Świętej: Edith Stein y la Nueva Evangelización, w: Vida Espiritual (Colombia), 107 (1992) 53-62. El arma principal de la Evangelización, w: La Obra Máxima (San Sebastian), 77 (1998) nr 893, ss. 22-23.

[2] List z 12.2.1928 do s. Kaliksty Kopf OP. Patrz: Edyta Stein, Światłość w ciemności, Kraków 1977, t. I, s. 204, lub: Edyta Stein - S. Teresa Benedykta od Krzyża OCD. Pisma, t. II, Kraków 1982, s. 80.

[3] Edyta Stein, Światłość w ciemności, Kraków 1977, t. I, s. 265.

[4] List z 23.03.1938: Edith Stein, La scelta di Dio. Lettere. Roma, 1974, s. 124.

[5] Por. Edith Stein. Incontro a Dio. Antologia di scritti spirituali. Ed. San Paolo, 1998, s. 65.

[6] Edith Stein. Incontro a Dio. dz. cyt. s. 67-68. Patrz także: Autoportret Edyty Stein w jej twórczości, Poznań 1999, s. 203.

[7] List z 31.X.1938 do M. Petry Brüning w: Edith Stein: La scelta di Dio. Lettere. Roma 1974, s. 131-132 i w: Edith Stein. Beata Teresa Benedetta della Croce, Vita dottrina, testi inediti, 1987, dz. cyt. s. 118.

[8] Edyta Stein, Światłość w ciemności, Kraków 1977, t. I, s. 282.

[9] Cytat zaczerpnięty z La Obra Máxima (San Sbastián), 77 (1998) nr 893, nr. 893, s. 22-23.

[10] El arma principal de la evangelización, w: La Obra Máxima (San Sebastián), 77 (1998) nr 893, s. 22-23.

[11] Edith Stein. La donna, dz. cyt. w: Vocazione dell'uomo e della donna secondo l'ordine della grazia, III, s. 88-89.

[12] List z 13.12.1925. Por. rozdz. III, Edith Stein, kobieta uczennica Chrystusa z Listu okólnego Przełożonych Generalnych o. Camillo Maccise O.C.D. i o. Joseph Chalmers O. Carm. z okazji kanonizacji ...), Roma 1998, s. 19-24.

[13] List z 12.02.1928. Zob. Teresia Renata de Spiritu Sancto. dz. cyt. s. 123-124.

[14] Por. podrozdziały "La oración como amistad y expiación" (s. 419-425) i  Apostolado (s. 427) w cytowanym tomie o. Sancho Fermín F. J., Edith Stein, Modelo y maestra...; Silvestrelli Angela, Preghiera e ascesi nella vita di Edith Stein, w: Rivista di vita spirituale (Roma), 30 (1976) 351-361.

[15] Redemptoris Missio, nr 60, 78.

[16] Ad Gentes, nr 36.

[17] Jan Paweł II, Orędzie na Niedzielę Misyjną 1997,  L’Oss. Rom., 29.5.1997, s. 6.

[18] Edith Stein, La donna w rozdz. "Compito della donna di guidare la gioventù alla Chiesa", s. 262-263. Roma, 1868-69.

[19] Edith Stein, La donna, w rozdz. "Vocazione dell'uomo e della donna secondo l'ordine della natura e della grazia" III, s. 99. Roma, 1968-69.

[20] Tytuł nr. 88.

[21]Reguła i Konstytucje Mniszek Bosych..., nr 127; por. Reguła, Konstytucje, Przepisy wykonawcze Zakonu Braci Bosych..., nr 94.

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)