Istota modlitwy karmelitańskiej


 

Wilfrid Stinissen OCDModlitwa wewnętrzna zajmuje w Karmelu centralne miejsce: "Sine oratione iam nihil est Carmelus", powiedział kiedyś Ojciec Święty do naszego Ojca Generała (Bez modlitwy Karmel jest niczym). Jednak Karmel jest nie tylko zakonem modlitwy. Karmel to również specjalny sposób modlitwy, który różni się np. od dominikańskiego. Spróbuję pokrótce powiedzieć kilka słów o tym, co charakteryzuje modlitwę karmelitańską.W Karmelu modlitwa wewnętrzna zorientowana jest na kontemplację. Cecha ta jest najważniejsza, jest decydująca. W Drodze doskonałości św. Matka Teresa od Jezusa mówi: "Zrozumcie to dobrze, że wszystkie powinnyśmy się o to [kontemplację] starać, bo po to tu jesteśmy". A w Twierdzy wewnętrznej mamy bardzo znany tekst: "Wszak my wszystkie, ile nas nosi ten święty habit Karmelu, wszystkie jesteśmy powołane do modlitwy i kontemplacji (to jest bowiem nasz początek, z tego rodu się wywodzimy od owych świętych ojców naszych z Góry Karmel, którzy w tak głębokiej samotności, z takim wzgardzeniem wszelkimi rzeczami tego świata, szukali tego skarbu, tej drogiej perły, o której mówimy)".Z tego wynika, że w Karmelu nie pojmuje się modlitwy statycznie, ale dynamicznie. Modlitwa rozwija się ku coraz większej bierności. Teresa porównuje duszę do twierdzy, zamku, który składa się z koncentrycznie położonych mieszkań. Postęp w modlitwie polega na wstępowaniu coraz głębiej do twierdzy, aż dojdziemy do centrum, w którym zamieszkuje Oblubieniec.W Karmelu modlitwa wewnętrzna jest celem samym w sobie. Jest nie tylko środkiem prowadzącym do doskonałości, nie tylko "ćwiczeniem" w życiu duchowym. Modlitwa jest życiem duchowym, które coraz bardziej ma przepajać każdy nasz dzień.Tak więc droga doskonałości, którą Teresa opisuje w swojej książce o tym samym tytule, to nic innego jak droga modlitwy. To droga, którą ona sama przebyła. Jej osobiste życie duchowe było zawsze intymnie złączone z życiem modlitwy. Historia jej życia duchowego jest historią życia modlitewnego. Teresa postępowała na drodze doskonałości tak długo, dopóki była wierna modlitwie; kiedy zaniedbywała modlitwę wewnętrzną, zaczynała się chwiać. Droga doskonałości jest traktatem o modlitwie. Modlitwa wewnętrzna jest więc decydującym czynnikiem naszego życia duchowego. To na jej podstawie można ocenić wartość wszystkich innych ćwiczeń. Czytanie duchowne ma karmić naszą modlitwę. Nasz apostolat ma być owocem modlitwy: to strumień modlitwy, który wylewa się z brzegów.Z tego wynika, że w Karmelu akcentuje się w szczególny sposób przygotowanie do modlitwy. Obejmuje ono całe życie. Droga na Górę Karmel opisuje, jak mamy przygotowywać się do modlitwy i kontemplacji. Ogólnie można powiedzieć, że to przygotowanie jest procesem wyzwalania się: uwalniamy się od wszelkich przeszkód, czyli własnego egoizmu. Odcinamy wszystkie nici, tak aby ptak mógł wzlecieć: "Dusza moja jak ptak się wyrwała z sideł ptaszników, sidło się podarło i zostaliśmy uwięzieni" (Ps 124,7). To przygotowanie możemy też scharakteryzować jako zawieranie pokoju z samym sobą albo jako dążenie do duchowego ogołocenia i ubóstwa: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3). Jan od Krzyża napisał wspaniały tekst, w którym mówi o cechach samotnego ptaka:

1. Wzlatuje najwyżej - powinien wzbijać się ponad sprawy doczesne i nie przywiązywać się do nich.

2. Nie znosi towarzystwa drugich - ma być wielkim przyjacielem samotności i ciszy.

3. Zwraca dziobek w kierunku wiatru - ma zwracać oblicze do Ducha Świętego, czyli odpowiadać na Jego natchnienia.

4. Nie ma określonego koloru - nie ma własnej woli, ma żyć w świętej obojętności.

5. Delikatnie śpiewa - ma śpiewać delikatnie w swoim sposobie bycia i miłości do Oblubieńca.

W Karmelu modlitwa ma tendencje do rozszerzania się. Modlitwa zorientowana kontemplacyjnie ma zawsze tendencje do wzlatywania ponad i trwania przez cały dzień. Modlitwa coraz wyraźniej staje się nieustanna.Brat Laurence pisze, że dla niego nie istnieje żadna godna uwagi różnica między czasem pracy a czasem modlitwy. Jednakże byłoby wielkim błędem nie rezerwować sobie już czasu na modlitwę wewnętrzną pod pretekstem, że trwamy przecież nieustannie na modlitwie. Możliwość uczynienia powszechnej reguły z tego, że pracę przemienia się w modlitwę, istnieje tylko wówczas, kiedy w ciągu dnia mają miejsce intensywniejsze, mocne elementy modlitewne, podczas których oddajemy się tylko i wyłącznie samej modlitwie.W ten sposób powoli przejmuje się Regułę Karmelu, która zaleca, by dniem i nocą rozważać prawo Pańskie i czuwać na modlitwie.W Karmelu modlitwa jest bardziej sprawą serca niż umysłu. Karmelita nie rozważa prawd wiary podczas modlitwy (coś, co jest chyba nieobce dominikanom). W Twierdzy wewnętrznej Matka Teresa pisze: "Jeżeli chcemy znaczny uczynić postęp na tej drodze i dojść do tych mieszkań, do których tęsknimy, nie o to nam chodzić powinno, byśmy dużo rozmyślały, jeno o to, byśmy dużo miłowały". W jej autobiografii znajdujemy znaną definicję modlitwy: "Modlitwa bowiem wewnętrzna nie jest to, zdaniem moim, nic innego, jeno poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie i wylana, po wiele razy powtarzana rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje".Jan od Krzyża jest równie kategoryczny. Jedyne, co mamy czynić na modlitwie, kiedy już zdobyliśmy pewne jej doświadczenie, to praktykować miłosną uwagę (advertencia amorosa). A więc żadnych myśli, żadnych rozważań - jedynie miłosny odpoczynek w Bogu. Modlitwa w Karmelu jest sprawą serca, co nie znaczy, że pielęgnuje się w nim romantyzm i sentymentalizm. Wprost przeciwnie ! W Karmelu nie ma zbytniej fascynacji "uczuciami" już przez sam fakt, że modlitwa jest całkowicie skierowana na kontemplację, która nie dokonuje się na poziomie uczuć, lecz ducha. Noc zmysłów jest właśnie tym kryzysem wzrostu, kiedy jest się zmuszonym opuścić poziom uczuć, aby łatwiej odnaleźć poziom ducha. Uczucia są normalne i dobre na początku, ale z czasem powoli znikają. Zresztą wystarczy przyjrzeć się wielkim świętym Karmelu, którzy nie są wcale sentymentalni, przeciwnie, ukazują nieprzeciętną moc. Mała Teresa doprawdy nie stanowi tutaj żadnego wyjątku !W Karmelu kładzie się duży nacisk na wierność przewodnictwu Ducha Świętego. Myślę, że nie ma w Kościele takiego zakonu, w którym tak konsekwentnie i świadomie nie dążyłoby się do kontemplacji. W rezultacie modlitwę w Karmelu cechuje duży respekt wobec bezwzględnego posłuszeństwa Duchowi Świętemu. W kontemplacji inicjatywę przejmuje Duch Święty. Bóg sam się objawia, my Go przyjmujemy.Innymi słowy: w Karmelu nie bardzo lubimy gotowe metody. Kiedy Matka Teresa w Księdze Fundacji chciała podać kilka rad na temat modlitwy, rozpoczęła w taki sposób: "Nie jest zamiarem ani myślą moją, by to, co tu powiem, tak było dokładnie i trafnie wyrażone, iżby miało służyć za nieomylne prawidło; podobne roszczenie, w rzeczach trudnych, byłoby niedorzeczne. Różne w tym życiu duchowym i dążeniu do doskonałości są drogi. Może więc o której z nich zdołam coś powiedzieć, co by trafiło do przekonania i odpowiadało potrzebie tych, które to czytać będą. Które by zaś, nie będąc na tej drodze, tego, co powiem, nie zrozumiały, będzie to właśnie dowód, że idą inną drogą".Jan od Krzyża wspaniale pisał o wolności, jaką spowiednik powinien zapewniać swoim penitentom. Jego zdaniem, właściwym duchowym przewodnikiem jest zawsze Duch Święty. Ludzie jako przewodnicy duchowi są tylko po to, by pomagać nam wsłuchiwać się w Ducha Świętego. Najważniejszą więc zasadą jest: Sequi flantem Spiritum Sanctum [Idź za Duchem Świętym, który tchnie kędy chce].Tradycja chrześcijańska przemienienie się modlącego Chrystusa zawsze postrzegała jako obraz życia kontemplacyjnego. Nie jest przypadkiem, że to właśnie Mojżesz i Eliasz byli z Jezusem, kiedy On przemienił się na górze. Mojżesz i Eliasz są wielkimi mistykami Starego Testamentu. Obaj w ciągu swojego życia oglądali chwałę Bożą. Eliasz, ojciec Karmelu, oglądał chwałę Boga na górze Horeb. Znamy opis wielkie wizji z Pierwszej Księgi Królewskiej "Pan nie był w wichurze... Pan nie był w trzęsieniu ziemi... Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu" (19,11-12). To był Pan.W przemienieniu Jezusa znajdujemy konkretny obraz modlitwy w największym spełnieniu. W przemienieniu Jezusa widzimy, kim będziemy. Ciekawe, że trzej synoptycy, Mateusz, Marek i Łukasz, zaraz po opowieści o przemienieniu, opisują uzdrowienie epileptyka, jakby chcieli pokazać kontrast między dwoma rodzajami owładnięcia. Jezus jest owładnięty Duchem Świętym, a Duch promieniuje poprzez Jego ciało. Epileptyk jest owładnięty duchem nieczystym; tarza się w ziemi i piana wydobywa się z jego ust. Przemienienie Jezusa ukazuje nam drogę w naszym życiu modlitwy. Mamy być prawdziwie "opętani", owładnięci Duchem Świętym, którego otrzymaliśmy na chrzcie, ma być tak żywy, byśmy wchodzili z jednej jasności w drugą, a w ten sposób mogli doświadczyć przedsmaku przemienienia Jezusa.Jezus był doskonale przezroczysty dla Ducha Świętego. W Jego przemienieniu ta przejrzystość stała się widoczna dla innych. Nie mamy dążyć do zewnętrznej przezroczystości, ale wewnętrznej, która sprawi, że życie Ducha Świętego będzie świadomym życiem (że nasza wiara będzie wiarą oświeconą - una fe ilustradissima), taka wewnętrzna przejrzystość jest celem naszego życia. Wszystko, co jest mniejsze od tego, jest mniejsze od Bożej woli

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)