Filozofia duchowa

Filozofia duchowa Edyty Stein

 

Droga Edyty Stein, niezwykle trudna filozoficznie i egzystencjalnie, wiedzie przez różne zawiłe problemy wiedzy i życia. Jej niezawodność weryfikuje skala podejmowanych zagadnień poznawani Boga, drugiego człowieka czy aktualną przez całe ostatnie stulecie kwestię kobiecą, wywołującą wiele emocji społecznych, intelektualnych i politycznych. Wystarczy przywołać zagadnienie poznawania Boga, drugiego człowieka czy aktualną przez całe ostatnie stulecie kwestię kobiecą, wywołującą wiele emocji społecznych, intelektualnych i politycznych. Kwestie te wpisane w fenomenologiczną metodę Edyty Stein i jej postawę życiową zarazem pokazują istotę Boga, człowieka i kobiety w pełni jej człowieczeństwa, odporną na działanie naukowych trendów i zmiennych warunków społecznych i politycznych.

Edyta Stein swymi filozoficznymi dziełami wpisuje się w fenomenologię, której podstawy stworzył Edmund Husserl. Jemu zawdzięcza początek swej badawczej drogi; pasji poznawczej i zmysłowi transcendencji dalszy, samodzielny rozwój; niezwykłym cechom osobowości i pokorze względem Tajemnicy – dotarcie do Nowej, Niewidzialnej Rzeczywistości.

Edyta Stein wiąże nastawienie refleksyjne i uczestniczące w uprawianiu filozofii. Pozwala ono na doprowadzenie filozofii i postawy egzystencjalnej do reductio ad misterium, czyli mistyki czynnej. Mistyka ta, prawdy rozumu poddaje pod światło prawd objawionych, a życie pod "królewską wiedzę Krzyża". Etyczne, a nie tylko werbalne podejście do wiedzy, Edyta Stein dzieli z Husserlem, który z odpowiedzialności uczyni swą powinność badawczą rozumianą jako bezinteresowne podążanie za prawdą. To przesłanie Mistrza przestrzegała niezwykle skrupulatnie, czyniąc z poszukiwania prawdy swą drogę życiową. W celu wyjścia z kryzysu rozumu narodziła się fenomenologia, która poszukując sensu rzeczy, stawia pytanie: co jest podstawą rozumu, co jest źródłem rozumu? Odpowiedzi ma dostarczyć swoiste doświadczenie, w którym następuje "powrót do rzeczy samych". Powrót ten wymaga uwolnienia się od dotychczasowej wiedzy, która narosła przez wieki w postaci fałszywych uogólnień i przesądów, oderwanych od doświadczenia. Pierwszym krokiem ku prawdzie w szkole fenomenologicznej, którą aktywnie współtworzy, jest odrzucenie dotychczasowych postaci wiedzy i oddanie się władzy doświadczenia intencjonalnej świadomości. Krok ten ma nam przybliżyć fenomen – zjawisko w jego sensie. Jako wstępna i podstawowa jednocześnie jawi się kwestia: czego naprawdę, a więc bez naukowej wiedzy, doświadczamy w samej "rzeczy". Chodzi nie o każde doświadczenie, ale doświadczenie intencjonalnej świadomości, które jest doświadczeniem źródłowym, a więc takim, które ujawnia sens danej rzeczy. Na trop takiego doświadczenia naprowadza intuicja (intuicja istoty). W Husserlowskiej fenomenologii wyraźny akcent położony jest na: 1) zorientowanie się na same rzeczy, 2) wzięcie w nawias wszelkich założeń, 3) intencjonalne nastawienie świadomości, 4) poznanie. Edyta Stein przyjmuje dwa pierwsze składniki koncepcji jako "klasycznie fenomenologiczne", trzeciemu nadaje znaczenie swoiste (1).

Koncepcja Edyty Stein różni się bowiem nie tylko od transcendentalizmu Husserla, który akcentował stronę podmiotową w poznawaniu istoty. Różni się także od stanowiska Heideggera i Ingardena, którzy przecież też nie zgadzali się z Husserlem, i podążali w kierunku ontologiczno-realistycznym. Jednakże ani Dasein Heideggera – jako jednia podmiotowo-przedmiotowa, ani strukturalna obiektywna przedmiotowość Ingardena nie określają metody Edyty Stein. Od samego początku swej naukowej pracy, której zwieńczeniem jest rozprawa doktorska O zagadnieniu wczucia (2), podkreśla ona wagę w pojmowaniu sensu psychologistycznie ujętego indywiduum i antypsychologistycznie potraktowanej osobowości oraz międzypodmiotowych relacji.

Warto zauważyć, że praca ta jest oryginalnym wkładem Edyty Stein w fenomenologiczne ujęcie komunikacji podmiotowej, która obecnie jest niezwykle aktualna. Husserlowskie opracowywanie tego tematu jest późniejsze i ma charakter nie usystematyzowanych uwag. Natomiast filozofia dialogu Emanuela Lévinasa jest kontynuacją badań zainicjowanych przez E. Stein. Wystarczy odwołać się do opinii samego Husserla – summa cum laude – wystawionej swej asystentce po obronieniu przez nią doktoratu:

"Pani doktor filozofii Edyta Stein, moja długoletnia uczennica na uniwersytecie getyńskim i fryburskim, zdobyła w semestrze letnim roku 1916 we Fryburgu doktorat z filozofii summa cum laude, a to w oparciu o znakomitą rozprawę na temat wczucia się, która natychmiast po ukazaniu się wzbudziła zainteresowanie specjalistów. Pracowała później przez półtora roku jako moja asystentka i oddała mi cenne usługi nie tylko przy porządkowaniu i przerabianiu moich manuskryptów na obszerne publikacje naukowe, lecz w nie mniejszym stopniu w mojej uniwersyteckiej działalności dydaktycznej. W związku z tym prowadziła regularnie ćwiczenia z filozofii dla moich żądnych głębszego wykształcenia słuchaczy, w których to ćwiczeniach uczestniczyli nie tylko nowicjusze, lecz także zaawansowani w filozofii.

O świetnych rezultatach tej współpracy mogłem przekonać się w toku swoich własnych ćwiczeń seminaryjnych i w osobistych kontaktach ze słuchaczami. Doktor Stein zdobyła rozległe i głębokie wykształcenie filozoficzne, a jej kwalifikacje do samodzielnych badań naukowych i prowadzenia wykładów nie ulegają kwestii. Jeżeli droga kariery uniwersyteckiej miałaby zostać otwarta dla kobiet, to mógłbym na bezwzględnie pierwszym miejscu i jak najgoręcej polecić ją jako kandydatkę do habilitacji.

Tajny radca dworu

profesor doktor Edmund Husserl

Uniwersytet we Fryburgu Badeńskim"

Natomiast na uprzedniość koncepcji Edyta Stein względem Lévinasowskiej filozofii spotkania wskazuje analiza wczesnych jej prac połączona z ostatnią fazą twórczości duchowej.

A więc nie tylko czysty, antypsychologistyczny podmiot ukierunkowany na rzecz oraz przeżywająca świadomość budzi jej zainteresowanie, ale relacja między podmiotami w ich byciu w świecie. Tak zwana konstytucja Husserlowska: to, co się spostrzega (noesis), i to, co się przeżywa (noema) – zostaje wmontowana w szerszą perspektywę, określaną współcześnie filozofią dialogu. Wiązanie więc koncepcji Edyty Stein z myślą Lévinasa czy Bubera, szczególnie z uwagi na kategorię wczucia i program koinonia, jest w pełni uzasadnione (3).

Zagadnienie wczucia stało się też ważne dla fenomenologów z uwagi na program docierania do istoty wszelkich fenomenów, a więc również drugiego człowieka. Edyta Stein napisała na jego temat rozprawę doktorską, w której ustosunkowuje się polemicznie do tradycji ujmowania tego zagadnienia, jak i propozycji innych fenomenologów.

Einfühlung – "wczucie", "wczucie się" w coś, wniknięcie, zrozumienie – dla Edyty Stein to podstawowy rodzaj aktów, w którym "dane nam są cudze podmioty i ich przeżywanie" i w których to aktach następuje uchwycenie własnego i cudzego przeżywania – głównego źródła wiedzy udostępniającej drugiego człowieka.

Metodę wczucia umożliwia tzw. redukcja fenomenologiczna wyłączająca "cały otaczający nas świat" (tak fizyczny, jak i psychofizyczny), by zakreślić "pole czystego badania" i czyste "ja". "Wczucie" w koncepcji Edyty Stein ma walor poznawczy i emocjonalny zarazem, ale jako poznanie jest jednak natury aintelektualnej, czuciowej. Jako takie odróżnia się od innych aktów ujmowania cudzych, subiektywnych przeżyć, np. "zewnętrznych spostrzeżeń", "wiedzy o cudzym przeżywaniu", "współodczuwania" i "czucia-się-jednym".

W procesie "wczucia" dochodzi do bezpośredniego i naocznego doświadczenia cudzego przeżycia, zlokalizowanego w drugim podmiocie świadomym, ale skorelowanego z wiedzą o doznaniach podmiotu poznającego.

Punktem wyjścia "wczucia" jest pewna postać samoobecności, czyli jakości tego przeżycia, fenomen cudzego stanu psychicznego; punktem dojścia natomiast – uchwycenie fenomenu człowieka w ogóle: czystego "ja", świadomości, ciała ludzkiego (Leib), duszy (Seele) i ducha (Geist).

Edyta Stein bada relacje między "ja" i światem zjawisk, między "ja" i drugim poprzez ten świat dla obu wspólny, między "elementami" człowieka-czystego "ja", świadomości, ciała ludzkiego (Leib), duszy (Seele) i ducha (Geist), w szczególności tym, jak czyste przeżycia (dwa pierwsze elementy) konkretyzują się, ucieleśniają się w moim ciele, w mojej duszy i w moim duchu, np. w przeżyciowej relacji "ulegania", jaka zachodzi między duszą a ciałem.

Wczuwanie prowadzi do otwarcia świata wartości obiektu – "odczuwanego" człowieka "ja"; świata historii i kultury, w którym on myśli, czuje, działa. "Wczucie" jest bowiem odczuwaniem wartości, w których dana nam jest druga osoba.

Jeśli podmiot dokonuje aktu "wczucia" z miłością, to poznaje drugiego w jego wolności, a nie tylko faktyczności (jako nie-rzeczy, a świadomego-bytu-w-świecie). Poznanie to nie jest zatem aktem czysto intelektualnym, lecz "z serca do serca". Poznający w ten sposób podmiot przeżywa sam siebie oraz uczucia jako pochodzące z "głębi swego Ja". To przeżywające "siebie" Ja nie jest czystym Ja, gdyż czyste Ja nie ma żadnej głębi, natomiast Ja przeżywane w uczuciu, posiada warstwy różnej głębokości (4). Poznanie przez miłość, jako "stanowisko" podmiotu dokonującego wglądu w subiektywność bytu ludzkiego, wchodzi w zakres "rozumu poszerzonego" (z tego punktu widzenia jest poznaniem racjonalnym), przekracza egologię Husserlowską i kontynuuje fenomenologię "w głąb" (5). Należy do "głębokiej warstwy" osobowości.

Edyta Stein rozszerza metodę wczucia również na poznanie Boga i zapytuje: "Czy jest możliwe wczucie w Boga?". Sądzi bowiem, iż to pytanie można postawić niezależnie od wiary w Jego istnienie. Odpowiada nań twierdząco, gdyż uważa, że przykładem mogą być homini religiosi. Oni doświadczają Boga przez „wczucie”. Wniosek ten wynika z "wczucia" jako doświadczenia fenomenologicznego, jako doświadczenia cudzej świadomości w ogóle. Pogląd ten został wyrażony przed konwersją Edyty Stein.

Zgłębiając kwestię samego doświadczenia, Edyta Stein w swych badaniach buduje jedną z jego wersji – koncepcję wczucia. Rozwija ten problem w analizie doświadczenia zewnętrznego i wewnętrznego (twierdza duchowa) i doświadczenia rzeczy i ludzi (filozofia dialogu, problem konstytucji Ja).

Kategoria "wczucia" jest rozszerzeniem analizy fenomenologicznej w kierunku realizmu i filozofii dialogu. Pozwala ono wedle Edyty Stein uniknąć pułapek solipsyzmu przy analizie czystego "ja" i czystej świadomości filozofującego. Uczennica Husserla samodzielnie, na długo przed swym Mistrzem, rozwinie ten wątek w kierunku wspólnotowej komunikacji porozumienia.

Filozofia duchowa Edyty Stein wyrasta bezpośrednio z fenomenologii. Zbudowana jest i na metodzie wczucia, konstytucji "ja", i na fenomenologii przeżycia religijnego. Ewolucja jej poglądów wiąże się z analizą relacji zachodzących między czystym "ja" , duszą i duchem. W Ontycznej strukturze osoby (6) Edyty Stein próbuje pokazać proces budowania się "ja" poprzez dystansowanie się jednostki od świata. Świat (rzecz) uświadamiany nie jest wszystkim, co jest – stwierdza. Uchwycenie elementów psychicznych, które wkomponowane w całość bytu osobowego tworzą "ja" istotowe, każą je uznać za rdzeń "dziecka światłości". Usytuowanie jednostki w relacji do bytów naturalno-przedmiotowych i podmiotowych określa gradację życia indywidualnego i wyznacza moment poznawczo-rozstrzygający dla kształtowania się "ja". Podjęcie próby wzniesienia się "ja" ponad uwikłania w świecie sprzyja narodzinom samoświadomości, daje poczucie wyzwolenia. Podmiot – jako taki – ma bowiem absolutną wolność. Jednakże, kiedy trwa wyłącznie w sobie samym, jest skazany na "bezruch". Dzieje się tak dlatego, że "ja osobowe", uzyskane dzięki próbnemu wyzwoleniu, jest zupełnie "puste" i znajduje się w zupełnej pustce. Edyta Stein stwierdza, że rozwój i los człowieka zależy od tego, co zrobi on ze swą absolutną wolnością. Czy ją napełni ponownie war tościami ze świata przedmiotowo-podmiotowego czy znajdującymi się ponad nim, a więc z bytu Nieskończonego. Charakter napełniania się wartościami z któregoś z tych światów decyduje o rozwoju jednostki. I tak, jeśli "puste ja" podłączy się do przedmiotowego świata natury, cofnie się, da się zniewolić przez prawa tego świata. Natomiast jeśli ulegnie władaniu podmiotowego rozumu, wejdzie w obszar samowoli, samowładztwa, samostanowienia, zamknięcia się w swym egoistycznym "ja", aż do bezrozumności włącznie. Jedynie wolność poddana "królestwu wartości" z bytu Nieskończonego umożliwia wyjście z pustki "absolutnego ja". Poddanie to decyduje o przekraczaniu samego siebie, swojej natury i zadomowieniu się w duchu transcendentnym. Wolny podmiot uzyskuje bezpośredni dostęp do sfery duchowej, opuszczając świat natury przez dobrowolne poddanie się albo duchowi dobra, albo duchowi zła. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z przemianą, w której przerwane zostają naturalne reakcje podmiotu i kierowanie się przez niego naturalnym rozumem. Wybór ducha dobra wprowadza podmiot do "królestwa światłości" i sublimuje jego człowieczeństwo. Przebudzony przez niego przekracza swoje ego, rodzi się na nowo, przy czym "Duch Światła" nie niszczy indywidualności, lecz ją "poślubia". Dzięki temu człowiek otrzymuje siebie nowego w darze: prawdziwie wolnego, niepodległego naturze, poznaniu ściśle racjonalnemu, które może być mylne i ograniczone do bytu skończonego. Otrzymuje siebie jako poddanego w "pokorze ducha" duchowi dobra, który go przerasta i rozplenia wszelkie ludzkie wartości. "Dziecko światłości" przechadza się po "królestwie łaski", w którym Miłość jest "przelewającą się i dającą siebie pełnią", uwalniającą od lęku posiadania czegokolwiek i kogokolwiek w sposób przedmiotowy. Z perspektywy tego królestwa świat nadprzyrodzony jest najbardziej realnym ze światów, a poznanie czerpiące moc ze światłości ogarnia i jednoczy wszystkie wartości. Byt skończony, poznanie naturalne i rozumowe zostają "oświetlone" jako dar za podjęty trud wyboru, przebytej drogi i istotnej przemiany. Prawdziwie wolny podmiot dochodzi do jedynej i transcendentnej Prawdy, w świetle której prawdy faktu i prawdy rozumu okazują się sługami praktycznej i zmiennej, pozornej rzeczywistości.

Zauważmy, że Edyta Stein wyraźnie mówi o trudzie wyboru drogi i przemiany udostępniającym sferę dobrego ducha. O nich to właśnie pisze w swej Twierdzy duchowej, będącej nie tylko czysto werbalnym wyliczeniem etapów, ale analizą pogłębiającej się świadomości, kiedy indywiduum zmaga się z własnym ego.

"Twierdza duchowa" jest metaforą samopoznania, a zarazem konkretnym, "praktycznym" efektem samospełnienia. Jest ugruntowana na realizmie symbolicznym i fenomenologicznym opisie świata "w głąb" (7). Buduje się ją długo i mozolnie, wprowadzając szereg rusztowań, aby powstała budowla niezniszczalna. Schroniony w niej człowiek czuje się na zawsze bezpiecznie. Skonstruowana jest z siedmiu koncentrycznie usytuowanych komnat, sukcesywnie oddalających się od siebie w kierunku środka tak, że aby się dostać do najgłębiej położonej, trzeba przejść kolejno przez wszystkie komnaty. Pobyt w każdej z nich trzeba sobie wywalczyć, przy czym poczucie bezpieczeństwa i szczęśliwości wzrasta wraz z przemieszczaniem się w głąb – ku siódmej komnacie.

"Siedem komnat", przez które przechodzi i w których zamieszkuje dusza człowieka, symbolizuje ukierunkowanie się człowieka ku doskonałości. Symbolizuje w sensie żywego uczestnictwa w sferze wartości, które one oferują i w których przemieniającą moc podmiot duchowy (dusza) – wierzy. W hierarchii tych wartości najwyższą jest Miłość – obejmująca więzi międzyludzkie i Boga. Duchowość naszej egzystencji poznajemy przez poznanie "w głąb" – drugiego, siebie i Boga.

Z uwagi na realizm symboliczny – spleciony nieodłącznie z doświadczeniem wewnętrznym – tym, co jest najbardziej interesujące poznawczo i co kształtuje najskuteczniej osobowość, to – wedle Edyty Stein – rozpatrywanie "czegoś niepojętego" w "ciemnym świetle" wiary i tajemnicy; nabieranie przez rozpatrywane zjawisko niepojętej głębi (8). Umożliwia je teologia symboliczna i teologia świętych, które poprzez pokonywanie drogi na Górę Karmel prowadzą nie tylko do odsłonięcia niewidzialnej rzeczywistości, lecz do bycia w tej rzeczywistości. Właśnie to bycie w niej przemienia podmiot poznawczy i duchowy w podmiot uczestniczący. Postawa partycypacji życiowej, dzięki ukierunkowaniu symboliczno-teologicznemu, nabiera znamion mistycznej. Niewidzialna rzeczywistość dla wrastającego w nią podmiotu staje się nową rzeczywistością. Duchowe olśnienia połączone z mistyką działania wytwarzają pełnię sensu poznania i życia. Niemożliwe z tradycyjnie filozoficznego punktu widzenia połączenie rozumu i wiary, staje się możliwe w oświetleniu ich przez poznanie nadprzyrodzone i partycypację w nowej rzeczywistości. W ten sposób spaja się ludzka wiedza z wiarą i konstytuuje "wiedza Krzyża", która jest "traktem królewskim" w osiąganiu pełni człowieczeństwa, pełni sensu życia i pełni miłości (9).

Krzyż jest kwintesencją dociekań filozoficznych Edyty Stein, które doprowadzone do reductio ad misterium w jego symbolu dostrzegą rozwiązanie paradoksu rozumu i wiary. Krzyż też stanie się w ten sposób filozofią działania i świadectwem zjednoczenia wykluczających się dróg poznania i stylów życia. Stanie się bronią z nędzą i złem świata, zadośćuczynieniem za nie i znakiem sprzeciwu. Droga krzyżowa prefigurowana w starotestamentowych proroctwach i ukonkretniona w realnej, historycznej drodze Chrystusa, powielana przez stulecia w milionach ludzkich losów, wyznaczy – wedle Edyty Stein – drogę dla kształtowania człowieczeństwa w poczuciu pełni sensu. Jego zwieńczeniem jest Zmartwychwstanie, które przenika nową rzeczywistość i jest osiągalne oraz widoczne dla idących tą drogą. Stąd z pełną odpowiedzialnością może powiedzieć: Ave Crux, spes unica. Droga krzyżowa docieczona rozumowo i wpleciona w doświadczenie jednostkowe Edyty Stein aż po ofiarę całopalną, złączy w indywidualnym losie ewangeliczną przeszłość z teraźniejszością, pokaże moc Krzyża zarówno dla chrześcijan, pogan i żydów, niepokornych intelektualistów i hedonistycznych estetów, cierpiących i żyjących w luksusie. Złączy niewidzialną i nową rzeczywistość. Rozum z wiarą. Wiarę z Krzyżem. Krzyż z miłością. A na mocy zależności między nimi Prawdę z Miłością. W swej jedni filozoficzno-egzystencjalnej pokaże, iż między nimi istnieje wewnętrzna więź. Stanie się świadkiem Prawdy-Miłości. Edyta Stein będzie filozofować "podług miłości", uprawiać myślenie miłością (10). Odpowie nie tylko werbalnie na fundamentalne pytania: jacy jesteśmy, jacy być powinniśmy, lecz w swej krzyżowej drodze życiowej poświadczy ich wiarygodność. Zapłaci sama sobą za swe filozoficzne, duchowe i życiowe wybory. Dla Heideggerowskiego przekonania: "filozofia i egzystencja" to jedno, broniącego autentycznego bycia (Dasein), da "po prostu" świadectwo.

Edyta Stein poprzez reductio ad misterium włączy się w problemy mistyki, która uważana jest za doskonały model tożsamościowy (11), model który zdecydowanie przekroczy Husserlowską konstytucję "ja" w próbie pokazania możliwości przekroczenia "ja" światowego i "czystego" w "ja" duchowe.

Prawda jako Absolut, Jedyna, blisko Boga ujawnia się w poznaniu mistycznym, w którym uruchamia się normalna droga łaski, a wyciszają racje rozumowe.

Realizm święty, któremu podstawę daje realizm symboliczny, jest bowiem realizmem duchowym. To spostrzeżenie w pełni tłumaczy się w odniesieniu do odkrycia niewidzialnej rzeczywistości i poznania doświadczającego. Trzeba zauważyć jednak, że Edyta Stein wprowadza zasadniczą korektę do interpretacji dzieł mistycznych, w tym do recepcji duchowości św. Jana od Krzyża. Jej spostrzeżenie o przenikaniu się realizmu świętego, dziecięcego i artystycznego u autora Żywego płomienia miłości, a także akcentowanie "czynnych" aspektów biograficznych, wskazuje na pełnię jego człowieczeństwa integrującą refleksję z działaniem. "Mistyczna solidarność" będąca programem realizmu duchowego Edyty Stein bezpośrednio koresponduje ze spuścizną św. Jana od Krzyża, i w swej wielkości zyskuje wymiar codziennego nadnaturalnego uczestnictwa.

Pokazuje, że mistyczność jest dojrzewaniem człowieka. Odświeża zatem skostniałe już i nadużywane pojęcie extasis. Oddala jego introwersyjną konotację i stwarza ideę ekstatycznego współuczestnictwa, która współgra z mistyczną partycypacją. W niej zawarte są bowiem przekonania i działania przeciw fuga mundi.

Dla Edyty Stein reductio ad misterium jest podróżą w "głąb sensu", do "niewidzialnej rzeczywistości", która była od zawsze.

Jest to najbardziej chyba bulwersująca właściwość jej mistyki, jak i mistycyzmu w ogóle – spotkanie zwyczajności i niezwykłości, naturalności i nadprzyrodzoności, oczekiwanego i nieoczekiwanego, bytu wiecznego i skończonego, Boga i człowieka.

"Wychodzić poza siebie" – wyrażenie Edyty Stein odwołujące się do greckiego słowa extasis – w wydźwięku mistycznym, przekraczającym jego introwersyjną konotację czy wieszczych uniesień, znaczy ideę ekstatycznego aktu współuczestnictwa.

"Tam, gdzie brakuje własnego doświadczenia – powiedziała – trzeba odwołać się do świadectw homines religiosi. A tych wszelako nie brakuje. Najbardziej wymowne są w moim odczuciu świadectwa mistyków hiszpańskich: Teresy i Jana od Krzyża" (12).

Do-świadczenie, czyli dążenie do dawania świadectwa: innym i spotkaniu z Bogiem, otwiera w przemyśleniach Edyty Stein i jej życiowej drodze nurt filozofii dialogu, który rozwinięty pod piórem Emmanuela Lévinasa, Paula Tillicha czy Martina Bubera wspomaga współczesną komunikację porozumienia. Koncepcję uprawiania humanistyki, która niesie z sobą odpowiedzialność filozofa za człowieczeństwo; jego "napełnianie" przez odwołanie się do horyzontu uniwersalnych wartości i próbę ratowania przed nihilizującą je myślą i "wyczerpującymi" sytuacjami egzystencjalnymi.

Edyta Stein pokazuje, że porozumienie w miejscach nieoczekiwanych, Niewyrażalnych, Niewypowiadalnych stanowić może fundament zbudowany z "żywych kamieni", na którym wnosi się komunikacja ludzka. Symbol "żywych kamieni" wpleciony jest wielorako w myślenie i twórczość duchową Edyty Stein. Wyraża między innymi autentyczne więzi. Komunikacja jako miejsce spotkania z Innym i Drugim zarysowuje sieć dróg ku wspólnotom zakładanym w miejscach nieprawdopodobnych, wytryskujących jak oaza na pustyni – życiodajnych, ożywczych, dających oikumene - harmonię z przyrodą, z drugim człowiekiem, z samym sobą i z Bogiem.

Koinonia i oikumene zakreślają obszar filozofii duchowej, którego parametry wyznaczone są przez poszukiwanie prawdy i wiary. Wyznaczają teren, na którym – jak pisał Karl Jaspers:

"szukać prawdy to zawsze być gotowym do komunikacji i oczekiwać komunikacji od innych. Z tym, kto pragnie rzeczywiście prawdy, a więc komunikacji, można mówić po prostu i swobodnie o wszystkim. I on sam może to samo, przy czym ani się uraża, ani oszczędza tego, kto rzeczywiście pragnie słuchać. Walka o prawdę w wolności jest walką wypełnioną miłością" (13).

Powrócić do rzeczywistości – to nakaz dla współczesnego człowieka i filozofii po rozmaitych iluzjach naukowych i życiowych. Pytanie o rzeczywistość jawi się jako podstawowe dla dzisiejszej zagrożonej w swych humanistycznych parametrach cywilizacji. Jej metamorfoza, stymulowana wielorakimi zagrożeniami, domaga się nowych, lecz nie zrywających z pamięcią kulturową rozwiązań.

Kategoria prawdziwego życia, nie zmąconego iluzyjną i trywializującą je konsumpcją, wcielana jest w rozmaite głosy ostrzegające przed dehumanizacją świata; świata śmierci jawiącej się w scenerii absurdu odkrywającej bezsens.

Warto zauważyć, że kategoria ta była i jest spotęgowana przez filozofię i świadectwo Edyty Stein. Świadectwo otwierające Nową Rzeczywistość nie jako dostrzegalną, inną jej kulturową postać, lecz wymiar głęboki, istotnościowy, który przenika każdy jej historycznie zarejestrowany etap. Również ten absolutnie zezwierzęcony, a przeżyty przez nią w Auschwitz. Stąd "Nowa Rzeczywistość" w znaczeniu "istotnie istniejąca" odnosi się do jej niewidzialnego wymiaru, który symbolizowany może być różnie: przez zagładę i czasy pełne harmonijnego spokoju, zawsze jednak odnosi się do Transcendencji.

Wskazuje on na przenikanie Boskiej i ludzkiej rzeczywistości, jak i chęć podtrzymywania dialogu Boga z człowiekiem. Oczywiście, zarówno to przenikanie, jak i dialog widoczny i słyszalny staje się dla tego, kto pragnie widzieć i słyszeć, czyli uczestniczyć w rzeczywistości, która z perspektywy ludzkiej jest nową rzeczywistością, a która de facto pregnuje każde "tu i teraz". Stąd filozofia w perspektywie refleksji i działania daje jednocześnie świadectwo komunii Boga i człowieka. W tym mocnym i źródłowym sensie należy widzieć problem "Nowej Rzeczywistości" u Edyty Stein, jak i niezakłóconej komunikacji, która nie jest utopią. W tym sensie podstawowe dla współczesności pytanie o rzeczywi stość zahacza o filozofię, świadectwo i świętość zarazem. Wymyka się nowożytnej, "stechnicyzowanej" filozofii. Domaga się uczestnictwa i solidarności mistycznej, to znaczy ciągłego, "przytomnego" bycia w rzeczywistości ludzkiej i Boskiej. Takie właśnie bycie zakreśla jako najbardziej naturalną, realną i codzienną drogę – drogę ku świętości, wychodząc z przekonania, że "największymi realistami są święci" – prawdę "zebraną" z doświadczenia życia i Boga. Doświadczenia w kryzysach i radosnych chwilach, błyskawicach, grzmotach, ogniu, ale i w spokoju, powiewie, milczeniu.

Człowiek przemieniony autentycznie wchodzi w kontakt z niewidzialną rzeczywistością i uczestniczy w niej. Jest zmartwychwstałym. Jest nowym Adamem, Chrystusem. Dokonała się w nim chrześcijańska metanoia. Widzi i słyszy rzeczywistość istotnie istniejącą i egzystuje w niej. Uchylona mu została symboliczna zasłona skrywająca wieczne teraz Boga. Widzi i słyszy nie w perspektywie dotychczasowego doświadczenia. Egzystuje w realności, której nie da się dowieść, mimo że istnieje. Przekracza granice powierzchniowej, zmysłowo uchwytnej rzeczywistości, lecz nie jest w stanie jej opisać. Może być tylko jej świadkiem. Tylko tyle i aż tyle. Przemieniony człowiek promieniuje bowiem swym poznaniem, miłością i działaniem. Daje świadectwo prawdzie, w której uczestniczy. Nowy człowiek w wierze przekracza wątpienia rozumu i tylko ona otwiera mu nowy wymiar rzeczywistości. Traci bezpowrotnie egzystencjalne lęki z konsumpcyjnej i zmysłowej rzeczywistości. Niepojęcie pojmuje bycie, które zakryte jest dla niewierzącego. Uczestniczy w Byciu, które dla racjonalistów pozostaje tajemnicą nie do rozszyfrowania.

Edyta Stein przeżyła Synaj, Boże Narodzenie i Wielką Noc. Zmartwychwstała, "obudziła się", "podniosła się" jako nowy człowiek par excellance: nieustraszony świadek-filozof. Zobaczyła i usłyszała Boga. Poznawała Go przez miłość i działanie, aż po heroizm. Nowa rzeczywistość odkryła się dla niej przez radość Bożonarodzeniową i Paschalną. Przeszła do całkiem nowego życia na długo przed biologiczną śmiercią w Oświęcimiu. W wywyższeniu, które dane jest przez "królewską drogę Krzyża", która jako taka zrozumiała jest tylko dla wierzących. Drogę, która jest głupstwem dla pogan, zgorszeniem dla Żydów czy "pamiątką kulturową" dla niewierzących.

Edyta Stein, dla której pielgrzymowanie było wspinaczką na Górę Karmel, zaprzeczy spłaszczającym i trywializującym propozycjom tzw. nowej duchowości, dla której konsumpcjonizm i "rachowanie" nie koliduje z wewnętrznym rozwojem osobowym. Steinowskie "wspinanie" się, jako docieranie do Nowej Rzeczywistości, nie ma nic wspólnego z racjonalnym kalkulowaniem odległego celu na wzór jego teraźniejszych wyobrażeń. W ogóle nie mieści się w parametrach czystego rozumu. Jej działanie jest nieoczekiwane, zaskakujące, niemożliwe do pojęciowego uchwycenia – jest przemieniające.

Edyta Stein, podróżując "w głąb sensu", uzyskuje pewność, której zapewnić nie jest w stanie poznanie z perspektywy "zawężonego rozumu".

Fenomenologiczna filozofia Edyty Stein wytrzymuje próbę połączenia rozumu i wiary z racji wskazanego już niezwykłego połączenia pasji poznawczej i zmysłu transcendencji, ale i podłączenia się do poznania nadnaturalnego i światła prawdy Objawionej. Współcześni Edycie fenomenolodzy również wskazywali na wagę tego poznania i światła dla filozofii i ugruntowania zagrożonego człowieczeństwa. Ona jednak w poznanie to wplotła wątek Boga i Jego stworzenia, i uchwyciła światło prawdy wydobywające stwórczą moc Boga i wolność, godność, ale i zależność człowieka. Zaskakujące dla nas jest, że współczesna myśl filozoficzna podkreśla siłę poznawczą i egzystencjalną Miłości jako kategorii przekraczającej antynomie rozumu oraz "zużytego" i wyczerpanego aksjologicznie sposobu życia. Tym bardziej świadectwo fenomenologicznej filozofii sięgające aż po heroizm prawdy i sponsa Christi, które spaja refleksję i świętość w mądrej, ofiarnej miłości, może pociągnąć oraz pomóc współczesnemu człowiekowi-kobiecie. Rozbudzonemu świadomościowo i pełnemu aspiracji zawodowych i rodzinnych. Wobec tego świadectwa człowiek, w szczególności kobieta, utrzymująca się w swej istocie, winna być zanurzona w "teosferze" – żywej, realnej i codziennej obecności Boga. Tylko w niej bowiem zbudować może swe istotowe więzi bez kompleksów i okaleczających ją ambicji.

Edyta Stein chodziła w Świetle, Prawdzie i Miłości. Stworzyła swą filozofią i egzystencją wzór mistyki codzienności, który jednoczy rozum z wiarą, widzialne z Niewidzialnym, istotę kobiety i mężczyzny w człowieczeństwie, człowieka z Bogiem, powszedniość z codziennością.

prof. Anna Grzegorczyk

 


 

(1) Szerzej na ten temat piszę w szkicu: Edyta Stein: Filozofia Światła, (w:) Encyklopedia filozofii współczesnej, red. Z. Kuderowicz, Warszawa 2000.

(2) E. Stein, Zum Problem der Einfühlung, Hallee 1917; wyd. pol. – E. Stein, O zagadnieniu wczucia. R. Ingarden, O badaniach filozoficznych Edith Stein, przekł. D. Gierulanka, J. Gierula, Kraków 1988.

(3) Ks. Andreas Uwe Müller, Von Gott sprechen nach Auschwitz. Emmanuel Lévinas und Edith Stein, (w:) Sympozja 21, Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego, Opole 1997.

(4) Zob., O zagadnieniu wczucia..., s. 129-130.

(5) Podział fenomenologii na badanie "w głąb" i "w rzesz" dokonał J. Tisch¬ner, Filozofia Husserla (w:) Filozofia współczesna, red. J. Tischner, Kraków 1989.

(6) E. Stein, Ontyczna struktura osoby, (w:) E. Stein, Twierdza duchowa, Poznań 1998.

(7) Zob. rozróżnienie J. Tischnera na fenomenologię "w głąb" i "wszerz"; do tej ostatniej zalicza np. M. Heideggera; J. Tischner, Fenomenologia Husserla, dz. cyt., s.19.

(8) Por. E. Stein, Byt skończony a Byt wieczny, tłum. J.I. Adamska, Poznań 1996, s. 57.

(9) E. Stein, Wiedza Krzyża, tłum. J.I. Adamska, Kraków, 1999.

(10) "Uprawianie filozofii podług miłości" jako domenę fenomenologii egzystencjalnej traktuje W.A. Luijpen; zob. tenże, Fenomenologia eg¬¬zystencjalna, przekł. B. Chwedeńczuk, s. 177-178, s. 257-275.

(11) Zob. L. Kołakowski, Husserl w poszukiwaniu pewności, Warszawa 1990; tenże, Mistyk i matematyk (w:) Mini wykłady o maxi sprawach, Kraków 1997.

(12) Spór o prawdę istnienia, Listy Edith Stein do Romana Ingardena, tłum. M. Klentak-Zabłocka, A. Wajs, Kraków 1994, s. 196.

(13) K. Jaspers, Wolność i komunikacja, tłum. L. Kołakowski (w:) Filozofia egzystencjalna, red. L. Kołakowski i K. Pomian, Warszawa 1965, s. 188; zob. także: E. Mounier, Wprowadzenie do egzystencjalizmów, red. J. Zabłocki, Warszawa 1964, s. 34 i n.; J. Krasicki, Edyta Stein – świadek naszego czasu (w:) Szukając prawdy. Edyta Stein w kulturze polskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1998.

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)