Eucharystia

Eucharystia w pismach Edyty Stein

 

Eucharystia jest najwyższy bogactwem i dobrem Kościoła. W analizowanych tekstach formularza ujęta jest aspektowo. Najpierw mowa jest o przymierzu miłości zawartym we Krwi Jezusa Chrystusa dla zbawienia wszystkich ludzi (Kolekta). Następnie mowa jest o ofierze Nowego Przymierza przynoszącej zbawienie świata (Modlitwa nad darami), wreszcie modlitwa po Komunii mówi o drzewie Krzyża, które owocuje udzielając niebieskiego daru i umocnienia.

Wielokrotnie i na różne sposoby wychodził Bóg ku człowiekowi zawierając z nim przymierze (Hbr 1,1). Najpełniejsze i wieczne przymierze dokonało się w Jezusie Chrystusie.

Termin przymierze (hebr. berith; gr.: diatheke) oznacza pakt, układ między dwoma kontrahentami i ich wzajemną przynależność do siebie. Z tej łączności wynikają pewne prawa i obowiązki. W Starym Testamencie występuje kilka przymierzy, które Bóg zawarł z ludźmi przygotowując ich stopniowo powoli, do centralnego przymierza, stało się to przez zawarcie przymierza na górze Synaj Jahwe z ludem izraelskim. Formułą przymierza było zdanie: „Ja będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem”(Kpł 26, 12; Jr 30, 22; Ap. 21, 3). Poprzez ten fakt zawarcia przymierza Jahwe stał się Bogiem Izraela, a Izrael ludem Jahwe, który jako główny partner przymierza obiecuje bliskość i obecność wśród ludu, szczególną pomoc w trudnościach, dar Prawa i ziemi. Skoro się to dokonuje, Pan Bóg może już objawić swoje zamiary ukryte w przymierzu. Słowa te uwydatniają darmowość wybrania Bożego. Pan Bóg wybrał Izraela bez jakichkolwiek zasług z jego strony, lecz tylko dlatego, że go kochał i że chciał dotrzymać przyrzeczenia, które było ongiś dane ojcom Izraela. Zadanie proroków którzy pogłębili naukę o przymierzu wskazywali na zobowiązanie płynące, z przymierza synajskiego, patrząc ku przyszłości przedstawiając cały dramat, który się powiększał wokół ludu Bożego. Przez skutki niewierności Izraela stare przymierze zostało zerwane (Jer 22, 9; 31, 32), wskutek wiarołomstwa oblubienicy. Mimo to objawiony przez Boga plan przymierza pozostał nie zmieniony. Tak więc u kresu czasów będzie miało miejsce nowe przymierze. I właśnie Ozeasz zapowiada je pod postacią nowych zaślubin, po których oblubienicy zawsze już towarzyszyć będzie miłość, sprawiedliwość, wierność, znajomość Boga. Zaślubiny te przywrócą na nowo pokój pomiędzy człowiekiem i wszystkimi stworzeniami. Jeremiasz wyjaśnia, że zmienią się wtedy ludzkie serca, bo zostanie w nich wypisane Prawo Boże. Obecnie powszechne przymierze Boga z całą ludzkością zrealizował Jezus Chrystus, który „lepszego przymierza stał się pośrednikiem”(Hbr 8, 6). To zawarcie nowego przymierza dokonało się we wcieleniu W tym wydarzeniu więź Boga z ludźmi stanowiąca istotę przymierza osiągnęła szczyt i przybrała nowy kształt: Jezus, będący w jednej osobie zarazem Bogiem i człowiekiem, „stał się” Przymierzem Boga z ludźmi. On identyfikuje się z Przymierzem, sam w sobie jest najdoskonalszym objawieniem Przymierza, jego pełnym wyrazem i realizacją. To, co jest istotą Jego bytu - bycie Przymierzem - wyraża się także w Jego życiu i posłannictwie. Chrystus jest Przymierzem i ustanawia Nowe Przymierze. Zawarcie nowego przymierza dokonało się w czasie Ostatniej Wieczerzy jako sakramentalnej antycypacji śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Poprzez słowa Chrystusa ustanowienia Eucharystii jest wyraźne nawiązanie do przymierza synajskiego. Wypowiedziane Chrystusowe Słowa: „To Krew Moja przymierza” (Mt 26, 28) albo: „To nowe przymierze we Krwi mojej” (Łk 22, 20); (por. Wj 24, 8).

I tu widzimy wyraźnie odpowiedź na słowa umieszczone w Kolekcie: prośbę o udzieleniu aż do śmierci wierności Twojemu przymierzu miłości, zawartemu we krwi Twojego Syna dla zbawienia wszystkich ludzi. Czyli jest tu ukazana ciągłość tego przymierza, bo jest przywilejem które rozciąga się obecnie na społeczność, do której przynależą ludzie „z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu” (Ap 5, 9n). Dopiero trzeba je oglądać w perspektywie rzeczy ostatecznych niebieskiego Jeruzalem: w tym „przybytku wspólnego zamieszkania Boga z ludźmi” oni będą Jego ludem, a On będzie „Bogiem z nimi” (Ap 21, 3). Wyraźnie zarysowuje się nam Przymierze nowe, które dopełnia się w zaślubinach Baranka z Kościołem, który jest oblubienicą Baranka (Ap 21, 2. 9). Chrystus Pan złożył samego siebie i swoją ofiarę w ręce Kościoła, „aby zostawić ukochanej Oblubienicy swojej, Kościołowi, widzialną (jak domaga się tego ludzka natura) ofiarę, która by stale przedstawiała krwawą ofiarę, jakiej miał dopełnić raz jeden na krzyżu” Przekazując Kościołowi Mszę św. jako ofiarę wspólną, ofiarę społeczną, Chrystus Pan chciał, by wszyscy wierni upodobnieni do Niego i wraz z Nim brali czynny udział w ramach społecznego współdziałania w godnym wielbieniu Boga i aplikacji zasług wysłużonych przez Niego na Krzyżu. Jest to jeszcze jeden z przejawów dobroci Bożej, która nie tylko na płaszczyźnie natury, lecz także w świecie łaski. Dlatego posłał swego Syna jako Zbawiciela świata (1J 4, 14). Dlatego w Chrystusie „dokonało się nasze całkowite pojednanie z przebłaganym Bogiem i otrzymaliśmy pełnię kultu Bożego”. Przez narodzenie Chrystusa „ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom...” (Tt 2, 11). Chrystus przez doznane cierpienie stał się dla wszystkich przewodnikiem i sprawca zbawienia (Hbr 2, 10; 5, 9). Zbawienie jest rzeczywistością już obecną, zapoczątkowaną przez wiarę i chrzest, ale zarazem przyszłą, utożsamiającą się z życiem wiecznym w niebie. Dlatego mamy żyć rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie, „oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa (Tt 2, 13). Zbawienie, choć jest darem Bożym, ma być także owocem naszej współpracy z łaską, ma być przedmiotem naszej specjalnej troski (por. Hbr 2, 3). Natomiast Odkupienie jest to szczególna działalność Boga, dzięki której Bóg wyzwala swój lud z niewoli i nabywa na swoją szczególną własność i jest istotnym działaniem Bożym w całym procesie zbawienia człowieka. Nowy Testament ukazuje odkupienie jako uwolnienie ludzi z niewoli grzechu przez ofiarę ekspiacyjną Jezusa Chrystusa i nabycie ich na własność Bogu. Samo narodzenie się Jezusa jest już odkupieniem Izraela, czyli zapowiedzianym od dawna przez proroków wyzwoleniem ludu Bożego z niewoli (por. Łk 1, 68; 2, 38). „Tego zaś dzieła odkupienia ludzi i doskonałego uwielbienia Boga, które zapowiadały wielkie sprawy Boże spełnione wśród ludu Starego Testamentu, dokonał Chrystus Pan głównie przez paschalne misterium swojej błogosławionej Męki, Zmartwychwstania i chwalebnego Wniebowstąpienia. Przez to misterium „umierając, zniweczył naszą śmierć, i zmartwychwstając, przywrócił nam życie”. Albowiem z boku umierającego na krzyżu Chrystusa zrodził się przedziwny sakrament całego Kościoła.” Podobnie jak stare, tak i nowe przymierze zostało zawarte we krwi: lecz w przypadku nowego przymierza jest to krew własna Syna Bożego (1P 1, 18n; Hbr 9, 12). Jest to odkupienie bardzo „kosztowne”: żertwy starotestamentowe zastępuje nie bez racji, ofiara osobista i dobrowolna Sługi Jahwe, który, „wydał siebie samego na śmierć” (Iz 53, 12). Tajemnica odkupienia nas przez Chrystusa jest jedynym z najważniejszych tematów w listach św. Pawła. Wyjaśnia, że Bóg nas usprawiedliwia z grzechów „przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (Rz 3,24-25); On stał się dla nas sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem (por.1Kor 1, 30). On wykupił tych wszystkich, którzy podlegali Prawu Mojżeszowemu, nie będąc w stanie go zachować. Św. Paweł podkreśla przy tym, że Chrystus dokonał odkupienia nie tylko przez swoją śmierć, ale także przez zmartwychwstanie, a więc przez całą tajemnicę paschalną (por. Rz 4, 24-25; 5, 8-10). Ojciec Święty Jan Paweł II wyraził to w dobitny sposób: „Eucharystia należy do tej właśnie godziny: do odkupieńczej godziny Chrystusa, do odkupieńczej godziny dziejów człowieka i świata. Jest to godzina, w której Syn Człowieczy . Do końca potwierdził zbawczą potęgę Miłości. Objawił, że Bóg sam jest Miłością. Innego, większego objawienia tej prawdy nie było i nigdy nie będzie. Bardziej radykalnego jej potwierdzenia: (por. J 15, 13) za wszystkich, ażeby oni (por. J 10, 10)”. Modlitwa nad darami przedstawia dalszą myśl, że zbawienie świata (dokonałeś) przez Ofiarę Nowego Przymierza, tzn. przez dar Ciała i wylanie Krwi Chrystus potwierdza nasze wyzwolenie i odkupienie z grzechów. W ofierze Nowego Przymierza wyraża pełnię naszego wyzwolenia i zbawienia darem Ducha Świętego i wzywa nas do wiecznej Paschy w Jego Królestwie - czyli przez te dary, które Ci przynosimy, uczyń nas dziedzicami Twoich obietnic - o których jest mowa w końcowej modlitwie nad darami - „o chlebie i winie, które przez kapłana zostaną ofiarowane w imię Chrystusa w Ofierze eucharystycznej oraz staną się w niej Jego Ciałem i Krwią. Jest to ten sam gest, który wykonał Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy, „biorąc chleb i kielich”. „Sam Kościół składa Stwórcy ofiarę czystą, oddając Mu z dziękczynieniem to, co pochodzi z Jego stworzenia”. Przyniesienie darów na ołtarz jest powtórzeniem gestu Melchizedeka i oddaniem darów Stwórcy w ręce Chrystusa, który w swojej ofierze udoskonala wszystkie ludzkie dążenia do składania ofiar.”

Eucharystia jest zarówno ofiarą jak i sakramentem.

Stanowi ona sakrament, gdyż jest naszym duchowym pożywieniem, natomiast jest również ofiarą, gdyż jest składana Bogu przez Kościół. Została złożona przez Jezusa na krzyżu, chociaż eucharystyczna celebracja i śmierć Chrystusa na Kalwarii to dwa różne historyczne wydarzenia. W jaki sposób to samo zbawca działanie może odbywać się w różnych miejscach i w różnym czasie? Widać jasno, że do eucharystii należy odnosić szczególny sens tożsamości i odmienności, całkiem różny od tego, jaki spotykamy w naszym codziennym doświadczeniu. Zwrócimy uwagę na coś co ożywi nasz udział w eucharystycznej celebracji. W modlitwie po Komunii kapłan prosi, aby odprawione misterium przyniosło owoce. Są to owoce zbawienia... niebieskie dary, dobra wieczne, ale w tej modlitwie zbawienie rozumiane jest jako owoc drzewa krzyża. Istnieje tylko jedna centralna ofiara, krwawa ofiara krzyża złożona dla odkupienia ludzkości i chwały Bożej. Ta sama ofiara złożona w czasie Ostatniej Wieczerzy jest tym samym, co dokonało się na krzyżu w Wielki Piątek: Jezus nie tylko zamierzył ideę swojej śmierci; On zamierzył swoją aktualną śmierć ofiarniczą i utożsamił ją z tym co się stało, gdy wziął chleb i wino, wypowiedział słowa ustanowienia, przywołał sens ofiary paschalnej i polecił apostołom czynić to, co On uczynił. Gdy więc chrześcijanie sprawują Eucharystię ponownie urzeczywistniają ofiarę Krzyża, ale czynią to poprzez ofiarę, którą Jezus złożył w czasie Ostatniej Wieczerzy. Zgodnie z metodycznym założeniem pracy odniesiemy się do biografii błogosławionej w aspekcie omawianego zagadnienia. Wskażemy na niektóre elementy eucharystyczne w życiu błogosławionej Edyty.

Eucharystia stoi w centrum każdego chrześcijańskiego życia. Warto zauważyć, że Edyta Stein często mówi o liturgii i Eucharystii, kilkakrotnie pisze o eucharystyczny życiu lub liturgicznym życiu, które uważane były powszechnie jako różne. Ona zaś stawia je obok siebie. Kiedy Edyta Stein mówi o Eucharystii rozumie ją jako sakramentalną obecność Pana pod postacią chleba w tabernakulum naszych kościołów lub wystawione w monstrancji na ołtarzu do adoracji. W tym sensie rozumie ona takie zwroty jak: eucharystyczna pobożność, życie eucharystyczne. Eucharystia to także Msza święta. Błogosławiona zadziwiająco łączy jak to zobaczymy te rzeczywistości: ofiara - obecność. W wykładzie „o eucharystyczne wychowanie” mówi o „eucharystycznych prawdach” (Wahrheiten) i określa tym zwrotem wypowiedzi o obecności Chrystusa w sakramencie ołtarza. „...wróciłam właśnie z kaplicy, gdzie dziś rano wystawiono Sanctissimum ( i coram Sanctissimo śpiewano mszę chorałową - horrendum dla superliturgisty); pragnę Ci przesłać pozdrowienia od Eucharystycznego Zbawiciela. Chcę Ci jednocześnie uczynić pełen miłości wyrzut, że pozwalasz się kilku wydrukowanym słowom zwieść w tym, co przez wiele lat przeżywałaś przed tabernakulum. Dogmatycznie sprawa wydaje się jasna - Pan jest obecny w tabernakulum z Bóstwem i Człowieczeństwem; nie ze względu na siebie, lecz ze względu na nas! Wie On także, że my - tacy jacy jesteśmy - potrzebujemy Jego osobistej bliskości. W konsekwencji, każdy dobrze myślący człowiek, zostaje pociągnięty, aby tam przebywać tak często i długo, jak może. Podobnie jasna jest praktyka Kościoła wprowadzająca nieustającą adorację. Wymienię Ci jeszcze świadka koronnego, któremu nie zaprzeczysz dogłębnej znajomości i zrozumienia dla liturgii: Ojciec opat (Rafał Walzer) powiedział do mnie przed kilku laty: „Nie jest Pani liturgistką, prawda? Pani jest katoliczką!” ma już dość osób, które przychodzą do niego, aby pogwarzyć trochę o liturgii...” Edyta Stein wyraźnie odcina się tu od „Überliturgiker” i w pewien sposób podobnie jak opat przyjmuje ich za niekatolickich. Są to „Uberliturgiker” in der Tat (w zasadzie), jeśli słowo „katolisch” właściwie się rozumie jako „umfassend” (powszechność), jak oznacza w pierwotnym sensie. Brakuje czegoś w liturgii dopóki jest ona jednostronnie (skrajnie) rozumiana. Edycie wydaje się istotne, że liturgia nie kończy się kiedy jest już dokonana Sprawowanie liturgii z konieczności musi być ograniczone czasowo. Z modlitwy Kościoła, tego niezmierzonego morza, wznosi się w górę i powraca jak przypływ i odpływ. Ona wznosi się w ciągu roku kościelnego do świątecznych wyżyn oraz w dniu powszednim codziennymi Feierstunden (świątecznymi modlitwami). Postulowała tę zasadę w mowie, swoich pismach, a przede wszystkim żyła nią. Dla zewnętrznych obserwatorów szczególnie wyraźnie widać jej życie przeniknięte Eucharystią podczas pobytu w Spirze, gdzie modliła się codziennie przed tabernakulum i uczestniczyła we Mszy św. i przystępowała do Komunii św. „Chrzest katolicki ukazał jej w nowym świetle posłannictwo Izraela i jej własną misję życiową. judaizm i chrześcijaństwo stanowiły dla Edyty najbardziej harmonijną całość. Edyta zatapiała się często w kontemplacji Chrystusowego Człowieczeństwa i Jego boskiej Krwi i przeżywała wielką radość z faktu, że jest córą narodu wybranego i że nie tylko duchowo, ale i według krwi należy do Chrystusa. Chciała świadomie służyć Chrystusowi w braciach i „dopełniać braki udręk Chrystusa w swoim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół, aby dokonał się wzrost Ciała, które się wznosi w miłości”(Kol 1, 24; Ef 4, 16). Boskie życie czerpane z Eucharystii jest właśnie motorem wszelkich dzieł miłości. Kto chce je trwale posiadać, musi je czerpać nieustannie u źródeł, tj. z sakramentów św., z Sakramentu Miłości. Życie..., pragnące kształtować się w duchu boskiej miłości, musi się stać życiem eucharystycznym. (...) Kto nawiedza Go w Eucharystii i z Nim omawia różne swoje sytuacje, kto się pozwala oczyszczać uświęcającej mocy ołtarza i sam w ofierze Chrystusowej Mu się oddaje, kto Go w św. Komunii przyjmuje do swego wnętrza, ten coraz głębiej i silniej wrasta w Mistyczne Ciało Chrystusa, kształtując swe serce na wzór Serca Bożego. Szacunek Edyty dla Eucharystii opierał się na eucharystycznych prawdach. Do nich zaliczają się następujące: pierwsza: Jezus Chrystus jest w Eucharystii obecny swoim bóstwem i swoim człowieczeństwem; druga: podczas świętowania każdej Eucharystii Chrystus ponawia swoją ofiarę krzyża.; trzecia: przez Komunię św. chce się On z każdym złączyć wewnętrznie. Chrystus jest obecny w Eucharystii nie z własnego, lecz z naszego powodu. Tutaj realizuje swoją obietnicę: „Jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20b). On wie, że Go potrzebujemy i „czeka tylko na to, iż przyjdziemy do Niego, aby dać się obdarować jego miłością. Jego radością jest przebywanie wśród ludzi. On jest tym, „który zawsze posiada czas, który zawsze posiada tę samą cierpliwość i to samo zainteresowanie naszymi problemami, prośbami i pytaniami, który potrafi zaradzić wszystkiemu” Przykładem tego jest jedno ze zdarzeń, mianowicie: Edyta chodziła do kaplicy ze względu na Najświętszą Eucharystię, gdyż nie tylko celebracje liturgiczne i ich piękno ją zachwycały, a przede wszystkim urzekła ją obecność Jezusa ofiarującego się Ojcu. Doświadczyła tego już wcześniej, zanim została katoliczką; kiedy zwiedzała Katedrę we Frankfurcie, największe wrażenie wywarła na niej, nie piękno architektury, lecz scena, która utkwiła w jej pamięci; „weszła jakaś kobieta obarczona koszykiem i uklękła w jednej z ławek na krótką modlitwę. (...) Tu ktoś oderwał się od wiru zajęć, aby wstąpić do pustego kościoła, jakby na jakąś poufną rozmowę. Nigdy tego nie zapomnę”. Było to pierwsze dla Edyty objawienie Boga obecnego w kościołach katolickich. Szczególne złączenie które Chrystus pragnie z nami, dokonuje się przez Jego obecność w Tabernakulum, przez ofiarę Mszy św. i przez Komunię. Ma ono na celu uczynienie z nas doskonałymi członkami swojego mistycznego ciała. Tym ciałem jest Kościół. Przez Eucharystię Chrystus jest w Kościele obecny nieprzerwanie. Ona jest jego duszą i zasadą życia. Edyta Stein wyraziła to następująco: Eucharystyczna obecność jest „centralną i najbardziej realną kontynuacją życia Chrystusa w Kościele”. Podczas uczestnictwa w każdej Eucharystii Chrystus ponawia swoją ofiarę krzyża przez to, że „wypełniamy to polecenie, celebrując pamiątkę Jego ofiary. Ofiarujemy w niej Ojcu to, co On sam nam dał: dary Jego stworzenia, chleb i wino, które mocą Ducha Świętego i słów Chrystusa stają się Jego Ciałem i Krwią. W ten sposób Chrystus uobecnia się rzeczywiście, chociaż w sposób tajemniczy.” W lekcjonarzu mszalnych czytań o Błogosławionej mamy dobrany tekst z Ewangelii św. Jana, mówiący o spotkaniu Jezusa z Samarytanką. Chrystus wyraźnie zaznacza, że Bóg poszukuje właśnie takich czcicieli w duchu i prawdzie. Na tle konfliktu między Samarytanami a Żydami w związku z miejscem autentycznego kultu Bożego, Jezus objawia się jako źródło wody żywej „wytryskującej ku życiu wiecznemu”, jako ustawodawca nowej formy kultu w duchu i prawdzie. W języku biblijnym wyrażenie „w duchu i prawdzie” oznacza rzeczywistość pochodzącą od Boga, rzeczywistość nadprzyrodzoną, trwałą w przeciwstawieniu do tego, co ziemskie i przemijalne. Nie chodzi tu zatem o religię czysto wewnętrzną i indywidualną, bez rytów, form społecznych i otoczenia materialnego, lecz o religię opartą na rzeczywistości nadprzyrodzonej, która daje człowiekowi moc Bożą i .życie duchowe. Tego rodzaju nowy kult nie rodzi się przez zastąpienie dawnych sanktuariów nowymi, lecz opiera się na objawieniu, którego Bóg dokonuje w swoim Synu. Prawdziwy kult to bezpośrednia, dziecięca relacja człowieka do Boga; prawdziwi czciciele będą czcili Boga jako Ojca „ i takich to czcicieli chce mieć Ojciec”. Bardzo charakterystyczne są słowa Edyty Stein, kiedy rozpoczęła swoją działalność w Ludwigshafen, pisze ona: „Pouczenie do życia przy ręku Pana została nam dana przez samego Boga w liturgii Kościoła. Kto modli się modlitwą Kościoła w Duchu i Prawdzie, tego życie całe zostaje przez tą modlitwę uformowane.” Chodzi jej o przekształcenie Życia. Chce pomóc wychować ludzi tak aby bycie chrześcijaninem było źródłem radości. Szczególnie chce uświadomić kobietom ich zadania, które mają do spełnienia jako chrześcijanki w Kościele i świecie. Tutaj liturgia staje się konieczną pomocą, ona pojmuje ją jako wielki środek łaski, który Pan przekazuje swoim, aby oni mogli żyć Jego życiem. Edyta Stein ze swoim wybitnym zmysłem prostoty, uwolnionym ze wszystkich okazałości (tzn. pompy), wyczuciem ciszy i naturalności, pełnej prawdy, wolna od cienia kompromisu (...) miała macierzyńskie wyczucie, wrażliwość na dokonujące się wielkie rzeczy, o czym świadczą jej byłe uczennice: „Na wszystko, co szlachetne i piękne miała otwarte serce, będąc jednocześnie najgłębiej zjednoczona z Bogiem! Taka stoi zawsze przed naszymi oczyma”. Edyta Stein, odkąd poznała Chrystusa, proponuje poszukującemu prawdy o sobie, by zbliżył się do Niego. Jedynie On jest w stanie zaspokoić najgłębsze aspiracje jej serca i wprowadzić na drogę jej osobistego powołania. Jej postawa ukazuje nam ducha modlitwy, którą rozróżnia pomiędzy kościelną liturgią a indywidualną wewnętrzną modlitwą, lecz nigdy nie przeciwstawia obu sposobów modlitwy. Zaczynamy przeczuwać, jak E. Stein w obozie w Westerbork doszła do tego, aby zdobyć brewiarz i jednocześnie „żyć czysto z wnętrza”. Edyta wyraźnie jest prawdziwą czcicielką, która oddaje cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, bo jak sama pisze w liście: „Nie miałyśmy dotąd oczywiście ani razu Mszy św., ani Komunii św. Może później. Zaczynamy trochę doświadczać, jak można tutaj żyć całkowicie wewnętrznie.” (...) „Ja prosiłabym o następną część brewiarza (dotąd mogłam się wspaniale modlić).”

Przechodząc do omawiania już ostatniego fragmentu jakie nam podaje mszalny formularz tzn. introit wzięty z Listu do Galatów. Jest to tekst, gdzie sam apostoł wyznaje z całą prostotą, że jedynym tytułem jego chluby jest krzyż Chrystusa. I w tym wyznaniu czuje się siłę przekonania, odwagę i wierność. Ukazana jest nam nowość, która polega na wspólnocie w śmierci krzyżowej z Chrystusem i w Jego zmartwychwstaniu (Rz 6, 3-11). Ci którzy są ochrzczeni stanowią prawdziwy lud Boży, prawdziwym Izraelem, oni też będą cieszyć się darami Bożymi, pokojem i miłosierdziem. Jako karmelitanka bosa Edyta Stein jest „wierna przymierzu miłości zawartego we Krwi Chrystusa dla zbawienia wszystkich ludzi” (Kolekta). Sam wybór imienia: „Benedicta a Cruce” to znaczy błogosławiona przez Krzyż - w znaku Krzyża. Tytulacja w zakonie oznacza, że Bóg pragnie duszę połączyć ze sobą w znaku jakiejś szczególnej tajemnicy. Gdy mówimy o wiedzy krzyża, nie chodzi nam o wiedzę w zwykłym znaczeniu: nie jest to czysta teoria, nie jest to jakaś konstrukcja ideologiczna. Jest to prawda, dobrze znana- teologia krzyża-prawda żywa, rzeczywista i działająca. „Przykład świętych pokazuje nam jak właściwie powinno być: gdzie wiara jest żywa, tam treścią życia będzie nauka wiary i dzieła Boże, a wszystko inne idzie na drugi plan, wiarą przeniknięte i kształtowane.” (...) „Jeśli jej wewnętrzną formą jest tajemnica krzyża, wówczas stanie się wiedzą krzyża.” Analizuje słowa św. Pawła: Chlubić się krzyżem Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata: Bo Chrystus „Otwiera zawory Ojcowskiego miłosierdzia każdemu, kto ma odwagę objąć krzyż i Ukrzyżowanego.” (...) „Człowiek przeżywa to jako noc i śmierć. Jest to ciemna noc kontemplacji, śmierć krzyżowa starego człowieka.” (...) Zaś „nowy człowiek nosi na swym ciele rany Chrystusa: wspomnienie nędzy, z której został wezwany do życia w szczęśliwości, cenę jaka musiała być za to zapłacona” „Tak oto znak Krzyża symbolizuje weselne złączenie duszy z Bogiem, celu, dla którego ona została stworzona, odkupiona przez Krzyż, spełniona na Krzyżu i na całą wieczność naznaczona (opieczętowana)” Ta wiedza Krzyża znajduje swoje spełnienie w męczeńskiej śmierci Bł. Teresy Benedykty od Krzyża dla zbawienia narodu żydowskiego ( i wszystkich ludzi). Własnymi słowami Edyta jeszcze raz to potwierdza, jakby za św. Pawłem - chlubienie się Jezusem i to Ukrzyżowanym przez przyjęcie Go na serio w życie, który daje chlubić się radością wiary i szczęściem wiary: „Scientia Crucis zdobyta być może tylko wtedy, gdy się samemu do głębi doświadczy krzyża. Od początku byłam o tym przeświadczona i powiedziałam z całego serca: Ave, Crux, spes unica! (Bądź pozdrowiony Krzyżu, jedyna nadziejo). Na zakończenie tego paragrafu, gdzie wstępnie analizowaliśmy teksty formularza mszalnego z autobiografią błogosławionej Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein), chcemy przez te końcowe rozważanie ukazać ostatecznie, że Jezus ukrzyżowany sercem wiary bardzo łączy się z duchowością błogosławionej. Ona nie szukała pewnych wybiegów, aby uwolnić się od konieczności autentycznego nawrócenia, by zaspokoić Boga zewnętrznym kultem i pięknymi słowami. Wiedziała, że nie można oszukać Boga tak, jak oszukuje się człowieka: „Człowiek bierze pod uwagę to, co widoczne dla oczu, Jahwe natomiast patrzy w serce” (1Sm 16, 7) Bóg „przenika serce i doświadcza nerki” (Jer 17, 10; Syr 42, 18). Edyta wie, że chcąc znaleźć Boga, trzeba „Go szukać całym sercem”(Pp 4, 29). Odtąd już wiara w Chrystusa, owo przylgnięcie sercem, będzie powodować wewnętrzną odnowę, nie dającą się urzeczywistnić w inny sposób. Dosadnie stwierdza to św. Paweł: „Jeżeli ustami twoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu twoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia” (Rz 10, 9n). Wszystkie te dobra stały się naszym udziałem przez Jezusa ukrzyżowanego i wywyższonego: z Jezusowego wnętrza wytryska źródło, które odnawia całkowicie chrześcijanina. Możemy powiedzieć za św. Janem: że Jezus jest sercem nowego Izraela, jest tym sercem, które wytwarza specjalne związki z Ojcem i łączy wszystkich w szczególna jedność: „Aby miłość, którą Ty mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17, 26). Dla Edyty Stein, urodzonego fenomenologa, kult ten oznaczał jednak ogromną pomoc, by spotkać miłość Bożą w otwartym Sercu Syna. Aspekt wynagrodzenia za brak miłości, zbawianie wraz ze Zbawcą, był bardzo bliski jej sercu. Ale był to udział jej życia w Kościele, aby cierpieć jako członek Mistycznego Ciała Chrystusa, o czym mówi nam jej list skierowany do swojej przełożonej: „Matko droga, proszę mi pozwolić oddać się Sercu Bożemu w przebłagalnej ofierze na intencję prawdziwego pokoju, by Bóg złamał panowanie szatana bez nowej wojny światowej i by zapanował nowy porządek. Chciałabym to oddanie uczynić jeszcze dziś, bo bije już dwunasta. Wiem, że jestem niczym, ale Jezus tego chce i z pewnością w tych dniach wiele dusz do tego powoła.”

Bogdan Smoliński OCD

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)