Bogactwo medytacji chrześcijańskiej

 

 

Najpierw określenie tego o czym mówimy. Mamy kilka znaczeń słowa medytacja. Słowo pochodzi od łacińskiego meditatio – rozważać. Medytacją może być uważna refleksja nad jakąś prawdą religijną, moralną czy filozoficzną. Medytacja o którą nam chodzi jest prostą modlitwą wewnętrzną, myślną, refleksją nad prawdami wiary, przenikaniem w głąb wewnętrznego ich znaczenia, jest ona karmieniem duszy. Na medytacji chodzi o to, by, jak mówi św. Teresa z Avila, nie tyle rozważać, co miłować. Medytacja dla chrześcijanina jest to zajmowanie się słowem Bożym w zasłuchaniu i posłuszeństwie i postawie miłości. Medytacja ma rozpalić naszego ducha, jak to czytamy to w psalmach: Serce w mym wnętrzu rozgorzało, gdy rozważałem – zapłonął w nim ogień (Ps 39, 4). Ogólnie można powiedzieć, że medytacja chrześcijańska dotyczy objawienia, wydarzeń zbawczych, które Bóg dokonuje w historii zbawienia, w Jezusie Chrystusie, w Kościele. Tu ważna uwaga: samo myślenie nie jest jeszcze modlitwą, musi poruszać serce ku Bogu, by rozważanie przemieniało nasze życie. Medytacja często jest medytacją biblijną, czyli dogłębnym przyswojeniem sobie słowa Bożego, przeżycie Ewangelii, tak jak mówi św. Teresa z Avila, by przeżyć jakiś szczegół z życia jakoby się spełniał w duszy. Celem medytacji jest poznanie Chrystusa. Medytacja ma prowadzić do smakowania rzeczy Bożych. Bramą jest słowo Boże. Medytacja ma być źródłem radości i siły. Medytację należy odróżnić od kontemplacji, która jest duchowym oglądaniem rzeczy Bożych. Nasze rozważania o medytacji powinniśmy zacząć od samej Maryi. Ona to czyniła w sposób o jaki nam chodzi. Maryja, jak zaznaczają ewangelie dziecięctwa zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2, 19). Maryja chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu (2, 51). Mamy tu kluczowe wyrażenie dla samej medytacji: rozważać, chować wiernie w sercu. Gdy wejdziemy w sens tych słów, zwłaszcza ich greckie znaczenia (syn-terein, dia-terein) pojawiają się nam znaczenia zbierać, gromadzić, pielęgnować, troskliwie zachowywać. Maryja nosząc w sercu wydarzenia związane z Chrystusem jednocześnie uczyła się je rozumieć, odkrywała ich duchowy, wewnętrzny sens. Medytować znaczy nosić w sercu Chrystusa, wydarzenia z Nim związane.W historii Kościoła posiadamy wiele wspaniałych tradycji medytacyjnych, które wnoszą swój niezwykły klimat w życie modlitwy.

 

W IV wieku była już znany i określony przez Jana Kasjana sposób modlitwy, który polegał na skupieniu i ciągłym powtarzaniu słów psalmu 70: Racz mnie wybawić, o Boże; Panie, pospiesz mi na pomoc! (Ps 70, 2). Ten werset odmawiający brewiarz powtarzają co rano: Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu. Stało się to udziałem wielu pokoleń Ojców pustyni, którzy uważali, że za pomocą krótkich wersetów Pisma, zwanych monologia, można obronić wnętrze przed szatanem i przemienić się duchowo. Kasjan poucza: należy przyzwyczaić się do zajmowania tą jedną formułą, odrzucając wszelką rozmaitość myśli[1]. Ten rodzaj medytacji polega na ciągłym powtarzaniu w sercu Bożych słów, które przenikają ducha i głębokości Boga. Powoduje to, że człowiek staje się niezwykle skupiony na Bogu i w Bogu.

W Kościele wschodnim modlitwa ta nazywa się modlitwą Jezusa, a polega na powtarzaniu słów celnika: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika (Łk 18, 13) czy niewidomego z Jerycha: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! (Łk 18, 39). Modlitwa ta polega na wytrwałym, wiernym, uporczywym powtarzaniu świętych słów, które przemieniają umysł i serce.

Inny rodzaj medytacji powstał w kręgu tradycji benedyktyńskiej. Nazywa się lectio divina (boże czytanie). Została ona ostatecznie zredagowana przez Guigo Katruza w XII w. W dziełku Traktat o sposobie modlitwy czyli drabina do raju, Guigo pisze, że duszy rozmyślającej ukazały się cztery stopnie duchowe, a mianowicie: czytanie, rozmyślanie, modlitwa i kontemplacja.

I tłumaczy: Czytanie (lectio) jest pracowitym rozwa­żaniem Pism z wielką uwagą. Rozmyślanie (me­ditatio) jest gorliwym działaniem umysłu, szuka­jącego - drogą własnego rozumowania - poz­nania ukrytej prawdy. Modlitwa (oratio) jest po­bożnym wysiłkiem serca, mającym na celu od­dalenie złych rzeczy i osiągnięcie dobrych. Kon­templacja (contemplatio) jest uniesieniem ku Bogu trwożliwego umysłu, kosztującego radości słodyczy wiecznej.Uważne rozmyślanie, postępując naprzód… przenika wewnęt­rzne sprawy, przeszukuje każdą z osobna. Bardzo istotne zadanie medytacji: poznanie ukrytej prawdy, przenikanie wewnętrznych spraw. Bardzo ciekawym określeniem, które pada w tej metodzie modlitwy jest ruminare – miażdżenie, przeżuwanie Bożych słów. To znaczy gorliwe działanie umysłu.

Bardzo ciekawym sposobem medytacji jest metoda pochodząca z dziełka Chmura niewiedzy nieznanego autora, które powstało w środowisku średniowiecznej katolickiej Anglii. Autor pisze: Podnieś twoje serce do Boga w pokornym ruchu miłości, mając na celu tylko jego samego, a nie patrząc na żadne z jego dóbr. Niech każda myśl poza Nim będzie dla ciebie wstrętna i niech nic prócz Niego nie zajmuje twego umysłu ani twojej woli. (…) W tym momencie zapytasz mnie: jakże ja mogę myśleć o Bogu i tym czym On jest? Twoje pytanie wprowadziło mnie w ciemność i w tę chmurę niewiedzy, w którą chciałbym, żebyś wszedł. Uderzaj w tę nieprzeniknioną chmurę niewiedzy wyostrzonym grotem płomiennej miłości i nie odwracaj się od tego, cokolwiek by nie było[2]. Drogą do tego jest tzw. doskonałe zmartwienie duchowe (rozdz. 44). Jest to rodzaj smutku, który wypływa z nagiego poznania siebie samego.Metoda tej modlitwy polega na skupieniu w chmurze niewiedzy, która okrywa nasze wnętrze i miłosnym uderzaniu w nią. Ta metoda odwołuje się do słów św. Augustyna, który powiedział: dużo się modlić nie polega na tym, by dużo mówić, ale na uderzaniu ciągłym i pobożnym serca ku Temu, do którego się modlimy[3]. Kluczowym słowem, które tu pada jest miłosne poznanie.

Bardzo piękną uwagę do modlitwy zostawia św. Bonawentura (tradycja franciszkańska). W dziełku Droga duszy do Boga pisze: Człowiek swoim umysłem musi wznieść się ponad ten świat, który zmysły jeszcze poznawczo ujmują; co więcej, winien wznieść się ponad siebie. W tym przejściu czy przekroczeniu Chrystus jest drogą i drzwiami... Kto zdecydowanie i całkowicie zwraca się ku Chrystusowi-Ubłagalni, kto z wiarą, nadzieją i miłością, pobożnością, podziwem, rozradowaniem, czcią, pochwałą i wysławianiem wpatrzy się w Niego, jak wisi na krzyżu, ten dokonuje wraz z Nim paschy, czyli przejścia, by… kosztować smaku ukrytej manny[4]. Taka modlitwa ma mocne zabarwienie kontemplacyjne.

Św. Alfons Liguori zaś zwany doktorem modlitwy (Pius XI) istotą swej medytacji uczynił akty miłości. Jego słynne powiedzenie cor ad cor loquitur – mówienie sercem do serca.

Chciałbym jeszcze przedstawić krótko dwie metody: sulpicjańską, na której wychowywały się całe pokolenia Francuzów i karmelitańską. Metoda sulpicjańska (Berulle i Olier) posiada oprócz wstępnych przygotowań cztery istotne charakterystyki[6]:

I. Jezus przed oczyma – adoracja (wpatrywanie się w Jezusa).

II. Jezus w sercu – komunia, jedność (wysiłek, by to, co dostrzegło się w Jezusie dostrzec w sobie).

III. Jezus w rękach – współpraca (podjąć postanowienie).

IV. Bukiet duchowy (wybrać jedną myśl, która będzie towarzyszyć w ciągu dnia).

Św. Teresa z Avila nazywa medytację rozmową, sam na sam, po wiele razy powtarzaną z Tym, o którym wiem, że mnie kocha. Metoda karmelitańska:

I. Stanięcie w Bożej obecności i w prawdzie przed Panem.

II. Wyobrażenie sobie przeczytanego tekstu Pisma św. jakby Ewangelia przechodziła przez serce, dział się w sercu.

II. Miłosna rozmowa, które przechodzi w miłosną uwagę, w obcowanie z Bogiem (tratar).

Dla metody kluczowym wyrażeniem jest miłosna uwaga (atención amorosa – św. Jan od Krzyża). Cechy wspólne wszystkich medytacji chrześcijańskich: A\ wejść w obecność Bożą B\ podjęcie rozmowy z Bogiem[7].

Dla naszych potrzeb trzeba jasno uwypuklić: medytacja jest trwaniem w obecności Boga, a nie w swoich stanach świadomości czy uczuciowych, jest zajmowaniem się Bogiem, a nie sobą, jest wsłuchiwaniem się w Boga, rozmową z Nim, a nie słuchaniem siebie.

Hans Urs von Balthsar, znany teolog mówi, że medytacja chrześcijańska jest możliwa tam, gdzie Bóg objawia się jako człowiek, tam zatem, gdzie ten Człowiek [Chrystus], objawia całą głębię Boga[8].

Medytacja chrześcijańska w samym swoim rdzeniu, może być tylko miłującym, posłusznym przypatrywaniem się temu Człowiekowi, który jest samowyrażaniem się Boga[9].

Zobaczyć Chrystusa, zrozumieć Chrystusa, by stać się do Niego podobnym. Chodzi o to, Ewangelia przeszła przez nasze serce i zadomowiła się w nim. Medytacja pomaga nam odzyskać Boskie podobieństwo dane w człowieczeństwie Chrystusa. Można by ją ogólnie podsumować, jako trwanie Chrystusie, uczeniem się Go, przyswajaniem Pana. Jezus wyrzuca faryzeuszom: nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał (J 5, 38). Medytacja pozwala trwać Chrystusowi w nas. Trwanie Pana jest zagrożone: Szczęśliwi, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie (Łk 12, 37).

Anioł Ślązak, jeden z mistyków XVII w. urodzony we Wrocławiu pisał gdyby Twoje serce stało się żłóbkiem, Bóg by się stał jeszcze raz dzieckiem na tej ziemi[10]. Medytacja jest takim procesem, który ma pozwolić rodzić się w nas Bogu i rodzić się z nas dla innych. Dzięki medytacji najpierw uczę się patrzeć na historię, na życie Bożymi oczyma i dostrzegać to, co On dostrzega.

 


 

[1] ZA: W. Słomka, Medytuję więc jestem, Łódź 1992, s.33-35.

[2] Chmura niewiedzy, Kraków 1985, tłum. P. Roztworowski EC, s. 34.43.

[3] Przypis nr 7, za: Chmura niewiedzy, Kraków 1985, tłum. P. Roztworowski EC, s. 43.

[4] Św. Bonawentura, Droga duszy do Boga, tłum. O. Celestyn S. Napiórkowski, w: Antologia mistyków franciszkańskich, t. 1, Warszawa 1985, s.187.

[5] Metoda ignacjańska, I. Modlitwa przygotowawcza, by wszystkie zamiary, decyzje i czyny skierowane były w sposób czysty do służby i chwały Boskiego Majestatu (wrażliwość na chwałę Boga). II. Dwa wprowadzenia: 1. Wyobrażenie sobie okiem wyobraźni miejsca (np. Jezusa) zgodnie z rozważaniem. 2. Prośba o owoc medytacji (o to, czego chcę i pragnę). III. Przebieg medytacji (3 częsci): 1. Co mówi Bóg. 2. Odniesienie do życia. 3. Moja odpowiedź. Metoda akcentuje pobożne uczucia, poruszenia, które pomagają lepiej służyć Bogu i pomagają powziąć postanowienia. IV. Rozmowa końcowa.V. „Badanie” jaka to była medytacja. za: J. Augustyn, Adamie, gdzie jesteś, Kraków 1996, s. 9-14.

[6] E. Ancilli, Utilita di un metodo per pregare, w: La preghiera. Bibbia,teologia, esperienze storiche, Roma 1990, t. II, s. 94.

[7] D. Wider, Zawsze się módlcie, Kraków 1999, s. 145.

[8] H. Urs von Balthsar, Medytacja chrześcijańska, Poznań 1998, s. 7.

[9] H. Urs von Balthsar, Medytacja chrześcijańska, Poznań 1998, s. 9.

[10] Za: H. Urs von Balthsar, Medytacja chrześcijańska, Poznań 1998, s. 45.

Ukrzyżowany spogląda na nas i pyta, czy wciąż jeszcze chcemy dotrzymać tego co przyrzekliśmy Mu w godzinę łaski. Z pewnością ma powód, żeby tak pytać. Krzyż jest dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, znakiem, któremu się sprzeciwia. (E. Stein)